wtorek, 4 lipca 2017

Cyfrowi rodzice.


Tytuł wskazuje na rodziców świetnie wyedukowanych w tematach nowoczesnych technologii, ale niech was to nie zmyli. Poradnik przeznaczony jest dla nas, przeciętnych rodzicieli, którzy czasem z wielkim niepokojem, a zdarza się, że wręcz z bezradnością stają w obliczu ekranów mniejszych i większych.

Młodzież, jak wiemy z historii, głodna jest nowoczesności. My, wychowani w innej epoce, zostajemy przeważnie w tyle. Teraz już wiemy, jak to bywało, kiedy nasi dziadkowie czy rodzice uczyli się czegoś przy nas. Patrzyli zdziwieni, jak szybko posługujemy się nowoczesnym telefonem, bo bezprzewodowo, jak nie idziemy do banku, ani do sklepu, a towar i pieniądze otrzymujemy do domu, jak komputer staje się naszą prawą ręką. No cóż świat pędzi, a my mamy - przynajmniej teoretycznie - za nim nadążać. Piszę "teoretycznie", bo w praktyce, nie wszystko i nie każdemu jest potrzebne do życia oraz funkcjonowania w codzienności.

Nie popadając w skrajności, staramy się dowiedzieć jednak, co porabiają nasze pociechy w tak zwanej "sieci". Ano właśnie. O tym jest ten poradnik i w tym na pewno nam pomoże.
Autorka, jest mamą dwójki nastolatków, a z racji swojego zawodu zajęła się również analizą aktualnych problemów i zachowań dzieci i młodzieży, korzystających z nowoczesnych mediów.
Książka wypełniona ogromną ilością przypisów, bo materiały źródłowe są rzetelnie dobrane. Czytając ten poradnik, mam wrażenie, że można się chwilami uspokoić i utwierdzić w przekonaniu, iż więcej jest osób nam podobnych, czyli zaniepokojonych. Zresztą podtytuł książki już to sugerował: "Dzieci w sieci. Jak być czujnym, a nie przeczulonym".

Z książki dowiemy się nie tylko tego, co ważne w sprawach świata cyfrowego, jak funkcjonują media społecznościowe, jak zmienia się system edukacji, czy w jaki sposób gry video mogą wpłynąć na użytkowników. Dowiemy się wielu rzeczy o dzieciach i nastolatkach w ogóle. Poczynając od dozwolonych godzinach użytkowania/oglądania ekranów przez malutkie dzieci. gotowości na pierwszą, własną komórkę, aż do tego, w jaki sposób zmienia się aktywność dobowa naszych nastoletnich pociech. Na co mamy wpływ, a na co nie warto nawet tracić nerwów i zdrowia, bo to po prostu musi tak wyglądać. Porad udziela naukowiec i matka, a więc ich wiarygodność z pewnością wzrasta.

Każdy rozdział jest zakończony wypunktowanym podsumowaniem i tzw. poradami w pigułce. Bardzo dobry pomysł, bo mnogość informacji, jakie autorka podaje, może chwilami przerosnąć umysł czytającego rodzica, który przecież nie tylko o tej książce aktualnie myśli.
Padają również pocieszające słowa, dla nas rodziców-dinozaurów. Ot, na przykład to, że nasz mózg wcale nie kończy swojego rozwoju w okresie dojrzewania. Pani Uhls przytacza nam bowiem wyniki badań, które potwierdzają, że nawet ci, "grubo" po trzydziestych urodzinach, mogą poszczycić się mózgiem aktywnym i nadal rozwijającym pod wpływem otoczenia. Kochani; posiadamy piękną umiejętność zwaną "neuroplastycznością"! I dla takich wiadomości warto czytać podobne poradniki.

Oczywiście najwięcej poczytamy o naszych dzieciach. Przekrój wiekowy od 0 do 18 lat. Dla każdej grupy wiekowej znajdziemy porady i godne polecenia informacje. Ciekawostki, które niejednego czytelnika mogą zaskoczyć. Ja, na przykład nie wiedziałam, że są osoby, które montują na łóżeczkach niemowlaków zabawkowe karuzelki z wbudowaną kamerką i gdy maluch kopnie ją nóżką, robi sobie pierwsze "selfie".
Autorka potrafi też umiejętnie wytłumaczyć pewne zachowania, porównuje przykładowo, regularne wpisy i przywiązanie naszych starszych dzieci do portali społecznościowych z dawnym pamiętnikiem, pisanym codziennie i zamykanym na kluczyk. Chociaż z tym dzisiejszym zamknięciem niewiele można tutaj znaleźć podobieństw. Jednak co kluczyk, to kluczyk. Dowiedziałam się również, czym jest FOMO, a nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje.

Według mnie, ten poradnik warto po prostu mieć na dłużej w domu, by sięgać w razie wątpliwości i chwil zastanowienia, co robić. Przeczytany raz, na szybko, może nie spełnić swojej roli w stu procentach. Pamięć jest zawodna, a informacje, które tutaj znajdziemy można dozować sobie stopniowo i w takim zakresie, jaki nas aktualnie interesuje. Tym bardziej, że i sama autorka nadmienia już na początku, iż rozdziały można czytać oddzielnie, wyrywkowo i niekoniecznie po kolei. Bardziej dostosować do swoich aktualnych potrzeb. Zgadzam się i pochwalam taki układ. Nasze dzieci rosną, a zmiany, jakie powinniśmy zauważać i odnotowywać są właśnie uchwycone w różnorodnych fragmentach książki. To trochę, jak poradniki dla młodych rodziców. Zerkamy do nich w razie potrzeby, kiedy dziecko ząbkuje, czy zaczyna stawiać pierwsze kroki albo, gdy pojawi się jakaś nietypowa wysypka. "Cyfrowi rodzice" to właśnie poradnik na dobrych kilka lat, bo nawet jeśli pojawią się nowinki techniczne, to problemy pozostaną te same. O czym może świadczyć świetny przykład podany we wstępie:
"Pod koniec XIX wieku narodziło się nowe medium. Dzieci natychmiast straciły dla niego głowę, co przeraziło dorosłych. (...) zaczęli się martwić, że to nowe medium i przekazywane przez nie soczyste treści będą zgubne dla młodych umysłów." ....A chodziło o POWIEŚĆ! 
Życząc wielu kontaktów z tamtym zgubnym medium XIX wieku, zachęcam do zapoznania się i z tym nowszym poradnikiem o cyfrowym świecie naszych dzieci.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Cyfrowi rodzice. Dzieci w sieci. Jak być czujnym, a nie przeczulonym . Autor: Yalda T.Uhls ;Wydawnictwo IUVI. Oprawa miękka. 284 strony.




3 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej książce, ale z chęcią się z nią zapoznam :).

    Pozdrawiam, a wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej książce, jej lektura jednak dopiero przede mną. Dopiero dziś poznałam Twój blog, obserwuję i zostaje na dłużej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie witam i zapraszam (również jako "niecyfrowego", czytającego klasycznie rodzica, na MaleWielkieKsiazki.blogspot.com) :)

      Usuń

Fatima

Tajemnice fatimskie przez wiele lat kojarzyły mi się z wielkim sekretem, przechowywanym w archiwach Watykanu. Czymś, będącym rodzajem taje...