Droga do szczęścia

 

 💕

Powieść obyczajowo-romantyczna "Droga do szczęścia" na pewno nie jest książką do czytania w biegu. To historia, która nie krzyczy, nie epatuje dramatem ani sensacją, ale raczej przemawia szeptem i właśnie dlatego potrafi trafić bardzo głęboko. Czytając ją, można odnieść wrażenie, że autorka nie tylko opowiada historię Anny, ale też zadaje pytania retoryczne, a może skierowane do czytelnika: Czy ja naprawdę żyję tak, jak chcę? Czy uczucia, o jakich marzyłam w młodości urzeczywistniły się kiedykolwiek w pełni? Czy moje życie to mój wybór, czy tylko suma obowiązków?

Anna jest żoną i matką. Trzydziestokilkuletnia bohaterka nie próbuje być idealna. Ona po prostu robi wszystko „jak trzeba”, ale jednocześnie czuje, że coraz bardziej gubi samą siebie. Jej zmęczenie, cicha frustracja i tęsknota za czymś nieokreślonym są opisane w taki sposób, że wiele kobiet rozpozna je z własnego życia. To jedna z tych postaci, przy których łapiesz się na myśli: Ja też czasem tak się czuję.

Remigiusz zdecydowanie nie jest przeciętnym mężczyzną. I to zarówno z uwagi na wykonywaną pracę w służbach specjalnych, jak i sposób postrzegania świata. Jego profesja wymagająca często działania z ukrycia i zachowania ścisłej tajemnicy zawodowej w dużym stopniu wpływa na życie osobiste. Ma żonę i dwójkę dzieci. Na zewnątrz stabilizacja i spełnienie. Wewnątrz jednak pewnego rodzaju pustka i samotność. 

👫 

Tych dwoje spotyka się przypadkiem. Choć w takich sytuacjach, lepiej zabrzmi słowo "przeznaczenie". Jedno spojrzenie i głębia porozumienia. Jeden dotyk i poczucie, że właśnie spotkały się dwie osoby znające się od zawsze. Ta relacja nie może być sprowadzona do zwykłego romansu dwójki znudzonych małżonków. Ona bardziej przypomina lustro, w którym Anna zaczyna dostrzegać to, co przez lata spychała na dalszy plan - swoje emocje, potrzeby, pragnienie bycia zauważoną. Autorka bardzo subtelnie pokazuje, że czasem nie chodzi o samą miłość, lecz o odwagę, by uczciwie spojrzeć na siebie i swoje życie.

Największą siłą tej książki są emocje. To wśród nich znajdziecie chwile wzruszeń na myśl o spotkaniu swojej bratniej duszy, jak i wszechogarniającej tęsknoty, gdy bliska osoba odejdzie. I chodzi zarówno o zniknięcia te fizyczne, jak i mentalne. Dużo tu analiz i myśli, wewnętrznych monologów. Momentami akcja niemal stoi w miejscu, ale to nie wada, a raczej zaproszenie do zatrzymania się razem z bohaterami. To lektura, którą czyta się powoli, odkłada, wraca do niej myślami. Pierwszą połowę przeczytałam, jak każdą inną podobną powieść, w której akcja choć rozgrywa się nieśpiesznie, to prowadzi do pewnych konkluzji. W drugiej części odbywamy natomiast długą podróż w głąb serca ludzi kochających się w sposób, o jakim większość par chyba tylko może pomarzyć.

"Są chwile, kiedy nie chcemy już niczego więcej. Nie dlatego, że mamy wszystko - ale dlatego, że przestaliśmy wierzyć, że jeszcze coś się wydarzy"  

 Nie jest to książka dla każdego, ale dla czytelników, którzy lubią historie o wewnętrznych przemianach, o cichych kryzysach, odważnych decyzjach i drodze do samoświadomości. Dla nich "Droga do szczęścia" może okazać się bardzo poruszająca. To powieść debiutancka, w której obiektywnie dostrzegam pewne niedoskonałości, ale jej emocjonalny wydźwięk nadrabia te braki. 

Postacie z drugiego planu chwilami nieco się rozmywają (może oprócz mojej ulubionej młodej bohaterki, czyli Zosi - córki Anny) i to wzbudziło we mnie lekki niepokój, że historia może stać się jakaś niedopowiedziana. Z drugiej jednak strony para głównych bohaterów nie bez przyczyny przejmuje niemal całą naszą uwagę. Ich emocje mają nas poruszyć. I tak się dzieje, choć w różny sposób, bo na pewno inaczej tę historię poczuje młoda osoba, przed którą miłość dopiero otwiera swoje drzwi, a inaczej dojrzali ludzie, którzy porzucili marzenia, poddając się podobnie jak Anna, rutynie życia. Wszyscy jednak na nią zasługują, bo niesie w sobie niezwykłą wrażliwość i jednocześnie pewnego rodzaju drogowskaz na tej symbolicznej drodze do szczęścia, w które często z różnych powodów przestaliśmy już wierzyć.

Ze względu na dużą ilość pisanych wiadomości, powieść przypomniała mi przeczytaną dawno temu "Samotność w sieci". Tutaj również dwoje ludzi samotnych w tłumie szuka swojego szczęścia, a ten proces zawsze zaczyna się podobnie od niewygodnego pytania, od momentu zwątpienia, a jednocześnie od odwagi, by przyznać się przed sobą: „Tak, czegoś mi brakuje”. Możliwe więc, że ta historia sporo wyjaśni i podpowie tym, którzy szukają...

 

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej

Tytuł: Droga do szczęścia

Autor: Wioletta Chachura

Wydawnictwo: Selfpublishing

Liczba stron: 312

Oprawa miękka


 

Komentarze

  1. Bardzo wartościowa recenzja. Przekonałaś mnie tym fragmentem o pytaniach, które Anna zadaje samej sobie. Czasem faktycznie warto się zatrzymać i sprawdzić, czy idziemy we własnym kierunku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz