wtorek, 25 września 2018

Panny Młode. Jesień



Jesienne miesiące: wrzesień, październik, listopad, a w każdym z nich jedno ważne wydarzenie - ślub. Trzy opowiadania, trzech różnych autorek. Co ciekawe, w dwóch z nich, pary narzeczonych są "na niby". W pierwszym, powodem udawania jest inscenizacja - rekonstrukcja historyczna. W drugim, spełnienie marzeń umierającego ojca. Trzeci ślub dotyczy pary przyjaciół, gdzie wahania pomiędzy przyjaźnią, a miłością trwają wiele lat.
Jakkolwiek dochodzi do spotkania i zakochania, to wiadomo, że miłość jest najważniejsza.
Czy mówimy o miłości do partnera, czy miłości do dzieci albo rodziców, wiemy, że to ona determinuje zachowania naszych bohaterów.

Kiedy jedna z młodych kobiet pragnie spełnić skryte marzenie swojego chorego taty. Dowiaduje się o nim zupełnie przypadkiem i właśnie z miłości do ojca, podejmuje decyzję, by urządzić swój ślub. Czy to etyczne? Oszustwo, kłamstwo, mistyfikacja. Przedstawienie, podczas którego rodzic ma poczuć się spełniony, wydając córkę za mąż i czując, że odtąd będzie już bezpieczna, bo zaopiekuje się nią mąż. Trudno nawet o tym myśleć, a co dopiero przeżywać tak silne emocje. Odejście rodziców, pożegnania, dorastanie, wspomnienia wspólnie przeżytych dni. Coś ściska w gardle, kiedy czytamy takie opowieści. A kiedy odniesiemy je do swoich sytuacji, przeszłych, teraźniejszych, a może i tych przyszłych z naszymi dziećmi w roli głównej. Czy trzeba więcej, by łza zakręciła się w oku?

Ślub bliskich nam osób przeważnie dostarcza wielu emocji. Te uroczystości, opisane w opowiadaniach wprawdzie dotyczą bohaterów, dopiero, co poznanych, ale ich historie uwrażliwiają nas, a kiedy ze strony na stronę, czujemy, że naprawdę moglibyśmy ich polubić w realnym życiu, to i kibicujemy ich szczęściu z całego serca.


Opowieści napisane przez różne autorki, ale zbieżne w tematach i odczuciach. Różniący się bohaterowie, ale miłość wciąż ta sama, prawdziwa. Czasem skrywana przez wiele lat, a czasem nagła i pewna swej mocy, od pierwszych gestów, spojrzeń, wspólnie spędzonych chwil.
Przy okazji przygotowań, poznajemy środowisko, w którym mieszkają, pracują  i na co dzień przebywają nasi bohaterowie. Wciągamy się w małomiasteczkowe klimaty, obserwujemy życie społeczności i tak, jak w filmie, przenosimy wraz z nimi do kolejnych miejsc i wydarzeń.
 
Ciepłe i emocjonalne opowiadania o życiu, decyzjach i oczywiście o uczuciach tych dojrzewających długo i tych, uderzających niespodziewanie, jak grom z jasnego nieba. Idealne na jesienne wieczory, ogrzewające duszę wiarą, że miłość naprawdę może odmienić los na lepsze.


        Annie i Jesse.                               Emma i Jake  
 


Mają zaszczyt zaprosić Was na swoje śluby. Bądźcie z nimi, w tych ważnych chwilach!


 

                                                                                                    Sadie i Erik.


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Panny Młode - Jesień. Autor: Kathryn Springer, Katie Ganshert, Beth K.Vogt
Wydawnictwo: Dreams. oprawa miękka. 346 stron.
 


środa, 19 września 2018

Powoli (Jak żyć we własnym rytmie)



Zacznę od tego, że "nic, co w poradnikach nie jest mi obce", ale i tak czytuję kolejne, a nuż spotka mnie coś nowego... Czytałam już sporo, na różne tematy. Wiele zatem dowiedziałam się od psychologów, celebrytów, trenerów a nawet i zwyczajnych ludzi, którzy chcieli podzielić się swoją historią. Zazwyczaj najpierw następuje jakaś duża przemiana, próg, który ktoś przekroczył. Teraz czuje się szczęśliwy i pragnie przedstawić nam swój sprawdzony sposób na doskonalsze życie.

Nie inaczej jest w przypadku Brooke McAlary. Nadeszło wyciszenie, zwolnienie tempa i świadomość, że do tej pory nie było tak dobrze, jak by to sobie wyobrażała na dłużej. Grom uderzył w jednym, dosyć znaczącym momencie. Była to mała książka, rodzaj poradnika (czyli też je czyta :)), w którym polecenie brzmiało "napisz trzyzdaniową mowę na swój pogrzeb". Konkretnie i na temat. Trzy zdania, podsumowujące kilkadziesiąt lat życia. I to właśnie chwila prawdy, w której należałoby określić samego siebie. Kim jestem, jak żyję, co widzą inni, jak mnie odbierają, co pozostanie po mnie i moim życiu? Czym się zajmuję na co dzień, jak mijają moje godziny, dni i czy to w czymś pomaga, komuś, czemuś? A może biegam, jak mały chomik w swojej karuzelce. Napędzam niewidzialne koło, które do niczego nie służy, a ja wyczerpany, padam pod koniec dnia i nawet nie potrafię powiedzieć, co dzieje się wokół mnie.

Autorka wybrnęła ze swojego zadania w bardzo dobrym stylu, a to, co przy okazji przemyślała, wprowadza w życie i teraz dzieli się z nami doświadczeniami.
 Życie w zgodzie z naturą, sezonowość produktów z przydomowych upraw, to sposób życia naszych dziadków. Czy naprawdę był nudny? 
A przy okazji - orzechy usprawniają pracę mózgu

Żyj powoli, skup się na tym, co ważne dla ciebie, bądź uważny, przestań dążyć do posiadania rzeczy, daj sobie czas na naukę, bądź dla siebie wyrozumiały i wybaczaj błędy..
Porady, jak zwykle łatwo przeczytać, lecz trudniej zastosować w swoim życiu, bo przecież najczęściej wygląda ono inaczej, aniżeli to, jakie prowadzi autorka poradnika. Zatem mamy argument, by nie zaczynać wcale stosować czegokolwiek, co nam proponuje.
Ileż to razy, przeczytamy coś interesującego, myślimy "rzeczywiście, tak powinno być!", a po kilku dniach zapominamy i żyjemy dalej, po swojemu, tłumacząc się pracą, której nie można przecież rzucić, rachunkami do zapłaty, obowiązkami domowymi, których nikt za nas nie wykona. I to prawda. Wszyscy mamy swoje życie, ułożone, w taki, czy inny sposób, ale spróbujmy zbudować sobie takie trzy przykładowe zdania w tej jednej wolnej chwili. Co wyjdzie?...Biuro, rachunki, sprzątanie, obiad, wakacje raz w roku, codzienna rutyna...


W książce, oprócz haseł i wezwań do zmian, odnajdziemy dokładne porady praktyczne. 
Zrób skalę swojej ważności - sprawy/rzeczy najważniejsze, średnio ważne i te najmniej istotne.
Powoli - oznacza też małymi kroczkami, a najważniejszy jest ten pierwszy, który potrafi albo zniechęcić, albo dodać skrzydeł.
                                          Pokazuj dzieciom, zwyczajne rzeczy. Niech wiedzą, że fasolka nie rośnie w supermarkecie ;)

Uważność - a cóż to takiego? Po prostu bądź tutaj i teraz, kiedy coś robisz. Jesteś na spektaklu w teatrze, przeżyj tę chwilę. Bawisz się z dziećmi - rób to tak, jakbyś znów był miał kilka lat, ciesz się, rozluźnij i chwytaj te niesamowite chwile, które staną się waszymi wspólnymi wspomnieniami. Jesteś na spacerze - podziwiaj piękno przyrody, zatrzymaj, chłoń i zapamiętuj te obrazy.

Uwolnij się od nadmiaru rzeczy - nie musisz nadążać ani za modą, ani za sąsiadami. W niczym! Jesteś sobą i masz swoje potrzeby. Oddziel je od zachcianek i zbędnych gadżetów. Nie pędź za tym, co podpowiada ci reklama. 
A tutaj pięknie i szczerze powiedziane o przekazach reklamowych:"ich głównym celem nie jest poprawa naszego życia, lecz skłonienie nas do zakupów". Prosto i uczciwie, choć na co dzień jakoś o tym zapominamy, biegnąc po kolejne promocyjne opakowanie albo wybierając produkt, którego używa celebryta "x" w telewizyjnym spocie reklamowym. 

Kontrolowanie korzystania z technologii. Media społecznościowe, internet to kolejny punkt, którym autorka zajęła się wyjątkowo dokładnie. Sama nie odcina się od popełnianych błędów w tej materii i przyznaje, że spędzała długie godziny przy niebieskich ekranach tabletów, laptopów czy smartfonów. Wie jednak, jak bardzo trzeba z tym walczyć, by nie popaść w przepaść wirtualnego świata, odsuwając na boczny tor, ten właściwy - realny, z ludźmi naprawdę nam bliskimi, a nie tylko klikającymi lajki. 
Nawiązujemy kontakty z nieznajomymi w mediach społecznościowych, a sąsiadom nie mówimy nawet "dzień dobry",

Mnóstwo praktycznych i konkretnych porad. Nie wszystkie trafiły do mnie z równą skutecznością czy siłą, ale to dlatego, że każdy jest inny i jeśli ja nie medytuję, to nie znaczy, że ktoś drugi z tego nie skorzysta. 
Życie we własnym rytmie (z naciskiem na własny) to tytuł i motto przewodnie książki.

Graficznie opracowane schematy działania, myślenia i planowania. Zwięźle i przejrzyście napisana historia przemiany samej autorki tego poradnika. 
A ja, po przeczytaniu tej publikacji, dowiedziałam się, że od kilkunastu miesięcy, żyję według przepisu autorki. Moje "dlaczego" to przeprowadzka do miejsca, gdzie życie toczy się znacznie wolniej. Moje "powoli" dokonało się samoistnie, skalę wartości opracowałam już jakiś czas temu, a moja "uważność" działa sprawnie, bo tutaj, gdzie mieszkam jest pięknie i nie sposób tego nie zauważać. Mam jednak kilka punktów, które dopracuję po przeczytaniu tej książki i bardzo się cieszę, że trafiła w moje ręce.

                           
                                 A może po prostu subtelne piękno kwiatów...

 
  



Na pewno łatwiej mi podziwiać piękno świata, kiedy rankiem, z okna  mam takie widoki..

Mamy tylko jedno życie, dlatego dobrze byłoby je uczynić życiem świadomym. Świadomym tego, co chcemy robić, do czego dążyć, co uważamy za wartościowe i co kochamy. A że jesteśmy tylko ludźmi, to i potknięcia nie są nam obce. O tym również dowiemy się wiele z rozdziałów książki. 
Nabranie nowych przyzwyczajeń jest trudne. W końcu były "przyzwyczajeniami", czyli czymś, co z samej nazwy towarzyszy nam od dawna. Nie zrażajmy się jednak i poszukajmy sposobu, by i nasze życie było takie, w jakim zawsze albo kiedyś przed laty, się widzieliśmy.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej!
                                                                                                          
Tytuł: Powoli. Jak żyć we własnym rytmie. Autor: Brooke McAlary ; Wydawnictwo Literackie. Oprawa miękka. 264 strony.

piątek, 14 września 2018

Przedziwny sekret Różańca Świętego

Różaniec - modlitwa, składająca się z podstawowych, znanych każdemu katolikowi zwrotów. Już na wstępie rozróżnimy różaniec - jako przedmiot i Różaniec - jako modlitwę. Modlitwa, związana z przeżywaniem poszczególnych etapów życia Jezusa i Matki Bożej. Radosne, Bolesne i Chwalebne -  tajemnice, etapy, wydarzenia, które skłaniają nas do przemyśleń i przeżywania po raz kolejny tego, co wydarzyło się przed wiekami, a co w najważniejszy sposób wpłynęło na nasze życie.

Modlić się oznacza rozmawiać, modlić się to też pytać, prosić i słuchać. Modlitwa różańcowa pozwala na dłuższą chwilę zatrzymać się w ciszy, spokoju i pozwolić sobie, by te powtarzane kilkadziesiąt razy słowa, ułatwiły nam zrozumienie oraz pomogły opanować cały chaos otaczającego nas świata. Żadnych zewnętrznych bodźców, żadnych niepotrzebnych czynności, dźwięków, obrazów, tylko człowiek i jego modlitwa.

W tej książce poznamy różne metody odmawiania modlitwy różańcowej. O niektórych do tej pory nawet nie słyszałam. Forma tej publikacji jest idealna, jako modlitewnik, może zatem służyć do nowszego sposobu odmawiania tej popularnej modlitwy.
Dowiemy się, jaką moc ma Różaniec, w jaki sposób potrafi działać na demony. Jego potęgę poznało wielu błogosławionych i świętych. 
Poznamy historię ustanowienia Różańca Świętego przez św.Dominika oraz jego odnowienie przez błogosławionego Alana de la Roche. 
Co nazwano Mistycznym Krzewem Róży i dlaczego warto zająć się jego pielęgnacją, zwłaszcza poprzez odmawianie modlitwy różańcowej i spełnianie dobrych uczynków. 
Co spotykało osoby, które często i z wielkim oddaniem odmawiały Różaniec. 
Nawrócenia, egzorcyzmy, zbawienna moc i najlepsza opieka Matki Bożej. Jak działa, kto i w jaki sposób otrzymuje te dary - o tym wszystkim dowiemy się z pierwszej części tekstu. 

Książka niewielkich rozmiarów, ale wielkiej wagi. Analiza znanych od dzieciństwa modlitw: Ojcze Nasz i Zdrowaś Maryjo, tutaj uświadamia nam, jak potężną mają moc i mądrość. 
Jak niewiele trzeba, by modlić się żarliwie i z pobożnością. A jednocześnie ważna przestroga, by nie popadać w niepotrzebne nawyki. Ta cytowana poniżej, szczególnie zwróciła moją uwagę:
"Wy, którzy uznajecie tylko modlitwy ułożone przez ludzi, jak gdyby człowiek, nawet najbardziej oświecony, wiedział lepiej od Jezusa Chrystusa, jak mamy się modlić. Szukacie w książkach napisanych przez ludzi sposobu wielbienia i proszenia Boga, jakbyście wstydzili się posługiwania tą modlitwą, którą zlecił nam Jego Syn. Przekonujecie siebie, że modlitwy, które są w książkach, są przeznaczone dla uczonych i bogatych, a Różaniec jest tylko dla kobiet, dzieci i ludu... (...) to niebezpieczna pokusa."

I to, co proste i oczywiste:
"Szczęśliwym możemy nazwać tego, kto odmawiając Modlitwę Pańską, rozważa z uwagą każde jej słowo. Znajduje tu wszystko, czego potrzebuje, wszystko, czego może pragnąć" 


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                          
Tytuł: Przedziwny sekret Różańca Świętego wraz z Metodami odmawiania Różańca  Autor: św. Ludwik Maria Grignion de Montfort  ;Wydawnictwo PROMIC. Oprawa twarda. 286 stron.



wtorek, 11 września 2018

Ciasta i desery dla diabetyków



Choroba, która przydarza się milionom osób na całym świecie. Najgorzej, kiedy dotyczy dzieci czy młodych ludzi. Wtedy bywa bezlitosna. Nie ma też wielu ulg dla starszych ludzi. Jej powikłania potrafią uprzykrzać życie i sprawiać, że chory powoli wycofuje się i zamyka w czterech ścianach swojego domu. Czuje, że już niewiele może, mało mu wolno zrobić, a do tego, jeśli kiedykolwiek lubił delektować się jedzeniem, to właśnie w tym momencie, żywienie musi zmienić całkowicie.
Cukrzyca. Diagnoza, która potrafi odmienić całe życie. Zmienia codzienne nawyki, dyktuje jadłospis i nakazuje pełną systematyczność i dyscyplinę.
 

Oto przed nami niemała pomoc przy uwalnianiu się o cukrzycowego mentalnego więzienia. 

"Ciasta i desery dla diabetyków", książka, poradnik kulinarny, w którym znajdziemy przepisy na słodkie, dozwolone pyszności. Nawet w tej trudnej i wymagającej poświęceń sytuacji, możemy sprawić chociaż trochę przyjemności jedzeniem. A niewiele przecież jest osób, które słodkości nie jadało, zanim dowiedzieli się o chorobie. Takie rozpieszczenie dobrym ciastkiem, babeczką, koktajlem czy deserem, jest znów możliwe, dzięki specjalnie opracowanym recepturom.



Zaczynając od wstępnych informacji, dowiemy się czym zastąpić cukier oraz jak wygląda prawidłowo zbilansowana dieta diabetyka. 
Podczas układania odpowiedniego jadłospisu, każdy diabetyk zapoznaje się z tajemniczym  wyrażeniem "indeks glikemiczny". Poznaje go, oswaja i rozróżnia wkrótce na jego podstawie szereg produktów, które mu sprzyjają lub takich, których powinien unikać.

 
Rozdziały proponują nam kolejno: kolorowe koktajle, owocowe desery na ciepło, placuszki i naleśniki. Później desery na zimno, sałatki owocowe, a potem ciasta, ciastka, ciasteczka, babeczki i pyszne słone przekąski oraz wytrawne wypieki.
Znajdziemy również desery na wyjątkowe okazje

Zrobimy paschę z rodzynkami, suflet z jabłek (choć ten jest zawsze trudny i pewnie nie każdy odważy się na takie wyzwanie). Co więcej możemy wykonać czekoladowe kwadraty z orzechami oraz sernik, które z samej tylko nazwy wydają się niemożliwe do zaproponowania osobie stosującej dietę cukrzycową. A jednak można! Na dowód tego, pod tymi, jak i pod każdym innym przepisem, znajdującym się w tej książce, odczytamy dokładne dane, dotyczące i kaloryczności i zawartości składników odżywczych w jednej zjedzonej porcji. 


Ponad 100 przepisów, praktycznych, nieskomplikowanych, ułożonych z dostępnych składników, a skomponowanych tak, by każdy, kto musi stosować niskocukrową dietę, mógł znów, bez obaw oddać się rozkoszy pysznego jedzenia. Przepisy ułożone według rodzajów potrawy i napisane w przejrzystej formie. Słodkości, które kuszą, ale i są przygotowane w specjalnej, sprzyjającej formule.
Jeden minus, który odnalazłam, to mała ilość zdjęć. Możliwe, że po to, by nie kusić w dużych ilościach, bo jako wzrokowcy, jesteśmy przecież podatni na piękno, kolorowej fotografii, na której aż pachnie świeżo przygotowane ciasto....Niemniej, jako osoba często korzystająca z przepisów, przeważnie szukam potwierdzenia wyglądu mojego wypieku czy dania, właśnie na ilustracji załączonej do receptury.


 Moja pierwsza próba wypadła smacznie i zdrowo. Mąka pszenna pełnoziarnista zyskała wielbicieli wśród najmłodszych degustatorów. I to jest wielki sukces!

Na zakończenie znajdziemy przydatną tabelę miar i wag, w podziale na "łyżeczki", "łyżki" i "szklanki" i alfabetyczny spis potraw.
Polecam te przepisy nie tylko diabetykom, ale i osobom, które są świadome, że nawet w słodkich smakołykach warto przemycać wartościowe składniki. A cukier jednak szkodzi...
Zdrowego smacznego!
 

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                       
Tytuł: Ciasta i desery dla diabetyków Autor: Agata Lewnadowska ;Wydawnictwo RM. Oprawa miękka. 156 stron.


poniedziałek, 10 września 2018

Życie jest wolnością. Autobiografia.

Podróżniczka, dziennikarka, a od kilku lat wyjątkowo aktywna pisarka. Kto wiec, jeśli nie ona miała napisać swoją biografię? Oczywiście pani Beata Pawlikowska. 
Czytałam kilka poprzednich książek, zarówno tych podróżniczych, jak i o tematach psychologicznych. Pisałam już o nich i zawsze miło wspominam. A teraz. Powiem szczerze, choć wiem, że nie wszyscy podzielają moje zdanie, ale dla mnie pani Beata jest wspaniałą osobą. A po przeczytaniu tej biografii, lubię ją jeszcze bardziej!
Odpowiada mi taki bezpośredni styl przekazu, cenię szczerość i wyjątkowo pozytywnie działają na mnie jej porady. Otwierając jej książki, uderza mnie jakiś blask. Oczywiście dodatkowo wspierany przez charakterystyczne "żółte strony" (tutaj niestety są białe, ale jak zwykle z jedynymi w swoim rodzaju rysunkami).


Autobiografia, którą właśnie przeczytałam przybliżyła mi jeszcze bardziej sposób bycia i życia Beaty Pawlikowskiej. Życie, z pewnością nietuzinkowe. Charakter i osobowość przebija z kartek i zaraża optymizmem, wiarą w sukces i tytułową wolnością. 
Wolność rozumiana we wszystkich aspektach. Wolni od nałogów, uzależnień, przywiązania do pieniędzy, przedmiotów, czy nielubianej pracy. Swoboda myśli, słowa i działania. Szczerość, prawda, uczciwość. 
Wiara w to, że jesteśmy częścią większego planu i zgoda na to , które gwarantuje spokój oraz wewnętrzną równowagę.

"Żyję tak, jak chciałabym żyć
To co mówię, jest dokładnie tym samym co robię, 
To co robię, jest tym samym co myślę"

Takie motto pojawia się już w początkowych rozdziałach i rozwijanie tego tematu towarzyszy nam cały czas. Autorka nie boi się krytyki, czuje się wolna i mimo na przykład braku kierunkowego wykształcenia, nie wycofuje się, a nawet forsuje swoje zdanie przy redagowaniu czy korekcie pisanych tekstów (stąd notka o interpunkcji i przecinkach, a właściwie ich braku)
Pisane przez nią książki są relacją z jej własnego życia, dlatego uważa, że tak właśnie powinny wyglądać. I przekonuje mnie i nie mam nic przeciwko (choć przyznaję, że czasem jednak miałam ochotę na dołożenie tego symbolicznego przecinka ;) 
Pani Beata jest perfekcjonistką i indywidualistką. Wyraża często opinie, sprzeczne z tymi, które są popularne i większościowe wśród społeczeństwa. 
Szkoła? Najczęściej odpowiemy: powszechny obowiązek nauczania. A pani Beata stawia opór. Szkoła. Liceum, Więzienie!Uciekam! No cóż, nie zachęcamy oczywiście do wagarów, ale coś w tym jest. Sama obserwuję dzieci i młodzież, cierpiące na nudnawych lekcjach, z których 99% wiadomości służy jedynie po to, by nauczyciel postawił ocenę. Po kilku dniach cała wiedza znika i właściwie nigdy już nie wraca, ani nie przydaje się w życiu. Zatem, czy to przygotowywanie do życia nie ma czegoś z "wkładania ludzi do foremek"? Wszyscy tak się uczyli i wy też przez to musicie przejść...A gdzie docenienie indywidualnych talentów, rozwijanie predyspozycji do konkretnych zawodów, a w końcu, gdzie ucieka cenny czas młodości, energii i entuzjazmu dziecięcych umysłów...


Ciepło i z uczuciem o rodzicach, którzy w czasach kryzysu, potrafili być multi-zawodowi i zaradni. O babciach i dziadkach, o ich miłości, szacunku i uwielbieniu dla muzyki i literatury. No i wyjaśnia się upodobania pani Beaty do tychże gatunków sztuki. Nic nie dzieje się przypadkiem. Z takimi genami, nie miała innego wyjścia, jak również kochać książki, muzykę i propagować jedno i drugie.

Pasja, fascynacja, miłość, uczciwość i radość . To są słowa, których używa do opisania emocji, po wysłuchaniu młodych Beatlesów. Wolność w czystej postaci i dowód na to, że wszystko jest możliwe.
"Możesz być kim zechcesz. Jeżeli tylko będziesz wystarczająco wytrwale nad tym pracował, wierzył w siebie i dążył do celu, na pewno ci się uda" 
Słowa, która dają moc i wiarę, by nie poddawać się nużącej codzienności. I nie możemy zarzucić autorce, że żyła wyłącznie marzeniami, a "do garnka" przecież trzeba coś wrzucić. Wiemy przecież, że zmywak w Londynie nie jest jej obcy. A do tego, co robiła w życiu i robi obecnie dochodziła przez swoje trudne i wymagające uporu doświadczenia.

Jakiś czas temu, przyznaję, miałam wrażenie, że za sukcesem literackim, za tymi niezliczonymi publikacjami stoi kilka osób. Teraz, po przeczytaniu autobiografii, poznaniu sposobu na życie, na codzienne obowiązki, wierzę, że pani Beata robi to tak, jak mówi. Sama. Co więcej, stara się panować nad każdym szczegółem dotyczącym nawet wydania swoich książek. I nie dziwi mnie to, bo przecież to są części jej życia i ślad, jaki zostawia. A jako perfekcjonistka, chce, by oddawały ją w pełni. Okładka, rodzaj papieru, czcionki, czy barw fotografii. Wszystko musi być idealnie dopasowane do jej wyobrażeń. Cieszę się, że trafiła na osoby, które jej to ułatwiają. A nas przekonuje, że każdy, prędzej czy później spotyka podobnie jak ona, tych ludzi, którzy pomagają, ułatwiają i otwierają odpowiednie drzwi. 


 Jak można dostać pracę w radiu? Jak wygląda praca w telewizji? Autorka wie i zna temat od podszewki, bo doświadczyła różnych sytuacji.

Świetnie opisana historia z tłumaczami, traktującymi ją "z góry", jako osobę niekompetentną do napisania kursów językowych. A kto sprzedał ich ponad milion egzemplarzy? ;) No nie szanowne gremium, ale właśnie Beata Pawlikowska, która chciała podpowiedzieć czytelnikom to, co sama wykorzystała przy swojej nauce. 

O reklamie, w której mogłaby wziąć udział, pisze szczerze i na temat. Nie wierzcie, że ta lubiana aktorka/aktor naprawdę stosują produkt "x" czy "y", to tylko kwestia honorarium, a koncerny mają na to duży budżet. Sama autorka również otrzymywała propozycje, ale czy widzicie ją w jakichś reklamach? Czy promuje coś, co jest sprzeczne z jej zasadami i czego nie używa na co dzień?

Wspaniale i przekonująco ujęte sytuacje z naszego codziennego życia. Supermarket i półki uginające się pod różnorodnymi towarami. Całe labirynty regałów, a wśród nich, tylko jeden, jedyny, gdzieś daleko, zazwyczaj w kącie, ten z napisem "ZDROWA ŻYWNOŚĆ".
I nasuwające się pytanie "jaka żywność w takim razie jest na pozostałych regałach? No właśnie! Kiedy zaczniemy bacznie obserwować nasz świat i zwyczaje, jakie proponują nam media, to dojdziemy do wniosków oczywistych. Człowieku myśl samodzielnie. Staraj się nie wciągać w ten pędzący wir, bo nikt nie zadba o ciebie, tak, jak ty sam! Tego uczy Beata Pawlikowska, to pokazuje w swoich książkach i podsuwa nam tak wiele rozwiązań, że wstyd byłoby z nich nie korzystać!

Autobiografia bez zbędnych dat, opowieści, faktów i nazwisk. Tylko to, co najważniejsze. O życiu, o tym, co już znamy z innych książek, ale teraz wiemy, dlaczego. Dyskretnie i z uczuciem o rodzinie. Trochę zdjęć takich kolorowych z podróży i tych czarno-białych z czasów młodości. Pisze o własnych wyborach i oczywiście o wolności, która ją uszczęśliwia.

A na zakończeni taki zestaw, który bardzo i się spodobał:
Myśl jasno. Działaj uczciwie. Szukaj dobra. Myśl pozytywnie!

I jeszcze coś: Ja też nie chcę być śledziem! :) Dlatego zamierzam kupić tę książkę, by móc zajrzeć do niej, kiedy tylko ktoś będzie chciał  dołączyć mnie do płynącej ławicy, wbrew mojej wewnętrznej woli...
Dziękuję Pani Beato! :)


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                       
Tytuł: Życie jest wolnością. Autobiografia. Autor: Beata Pawlikowska ;Wydawnictwo Edipresse. Oprawa twarda. 350 stron.





poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Strach przed diabłem



Strach jest uczuciem całkowicie naturalnym i wręcz pożądanym, bo uruchamia w naszej świadomości sygnały alarmowe, kierujące naszą uwagę na niebezpieczeństwo. Zatem ostrzega i uświadamia. Czyli nie musimy "bać się strachu", a raczej być zadowolonymi, że wszystko działa w porządku. Ale co innego ostrzeganie, a co innego, kiedy przeradza się on w dokuczliwe fobie, obsesje, czy sprawia, że wyobraźnia podsuwa nam iluzoryczne obrazy, wywołujące panikę. Wtedy strach jest naszym przeciwnikiem i powinniśmy z nim walczyć.

Podtytuł książki brzmi "O przezwyciężaniu lęków i przesądów". Już na początku wkraczamy w epoki, w których strach przed siłami zła, zaczął wręcz rządzić ludźmi. Mowa o XVI i XVII w., kiedy to fanatyczne działania doprowadziły do dramatycznych i tragicznych wydarzeń. Słynne palenie czarownic na stosie jest najbardziej znanym i przytaczanym przykładem tamtych wydarzeń. 
Autor prowadzi nas przez miasta i wioski, pokazuje, jak wyglądało ówczesne życie, jak zachowywali się mieszkańcy. I tak pierwsze, najważniejsze wyjaśnienie znanych nam z historii faktów; "Sfabrykowane, wymyślne wyznania czarownic, zwłaszcza te, które wymuszano torturami, dodatkowo podsycały i wzbogacały ludową wyobraźnię". "Statystyczna czarownica" okazywała się najczęściej samotną, starszą kobieta, żyjącą w biedzie, znającą czasem lecznicze działanie ziół.

Drugie, co tłumaczy niewyobrażalną skalę ówczesnych prześladowań i agresji, to skłonność do oskarżania diabła o wszelkie zło tego świata; wojny, klęski żywiołowe, epidemie. Zatem, każdy przejaw działania złych mocy należało tłumić w zarodku. 
Paradoks jednak polega na tym, że wymiar sprawiedliwości, zamiast oddzielać prawdziwe od tego, co fałszywe, karał bezlitośnie każdego, kto został wskazany, jako uprawiający czary, podczas, gdy różnego pokroju chiromanci, astrologowie i wróżbici byli traktowani z wielkimi zaszczytami i utrzymywani przez hojną bogatą grupę społeczeństwa. 

A jak jest dzisiaj? Wspomniani przed chwilą pośrednicy pomiędzy nieznanymi nam wymiarami działają na wielką skalę i za niezłe pieniądze. Czary, klątwy, uroki nadal są na porządku dziennym na przykład w krajach afrykańskich. Siłom szatana świetnie przysługują się również media: "Szczególnie nadskakują mu środki przekazu kino czy literatura, które w kreowaniu mody na epatowanie demonicznością zwietrzyły dobry interes". Nie można nie przyznać racji, spoglądając na statystyki, listy bestsellerów, popularność w sieci, czy w końcu półki sklepowe z różnego rodzaju gadżetami, promującymi bohaterów iście demonicznych. Można powiedzieć, że ludzie sami zapraszają siły zła na scenę życia.

Przemierzając z autorem setki lat, poznamy oczywiście znane postacie, które w jakikolwiek sposób zapisały się w historii walki ze złem, czy to ze strony prześladowanych, jak Joanna D'arc czy prześladujących, jak Marcin Luter, który miał wręcz obsesję na punkcie diabła i sądził, że rozpoznaje go "nawet w "muchach, które siadają na jego Biblii i na jego nosie"

A co robić, by w ogóle nie mieć do czynienia z jakimkolwiek przejawem obecności złych duchów, dręczenia, fobii? Zdrowy rozsądek, stanowczość i pełna ufność w potęgę Boga. Tutaj przykład świętej Teresy z Avila, która z krzyżem w ręku, wyzywała  demony "Przyjdźcie wszyscy, ilu was jest, jestem służebnicą Pańską, zobaczymy, co mi potraficie zrobić" Innym sposobem posługiwali się Ojcowie Pustyni. Tam "eleganckim środkiem unieszkodliwienia" były ...żarty, bowiem również dystans i poczucie humoru, śmiech, a przede wszystkim głęboka wiara i niezachwiana ufność w Bogu jest w stanie oswoić nasze lęki.
"Humor pozwala nabrać dystansu od problemów i do samego siebie, zrelatywizować i oddramatyzować różne sytuacje, aby móc do nich wrócić z większą pogodą ducha."  

Oczywiście najważniejsza jest wiara w Bożą Opatrzność, ale i świadomość, że demon, zły duch, szatan, czy jakkolwiek nazwać siły zła, "nie ma władzy pozwalającej odbierać nam życie lub doprowadzać do utraty zmysłów (...)może oddziaływać na naszą wyobraźnię i nasze zmysły, ale nie ma takiej władzy, żeby zamiast nas podejmować decyzje(...)to zawsze my podejmujemy decyzję, czy pójdziemy za jego podszeptami, czy wyraźnie mu  się przeciwstawimy"
A na koniec słowa, które miło zaskakują, bo mamy przepis na życie bez problemów. Bez złych mocy, a z motywacją do dążenia, by być szczęśliwymi.
"Pamiętajcie: diabeł boi się ludzi szczęśliwych". - Don Bosco (1815-1888)

W dodatkowym rozdziale znajdziemy modlitwy o ochronę i uwolnienie od demonów. A w tekście poematu św. Teresy z Avila znane hasło: Solo Dios basta (Bóg sam wystarczy) hasło, które warto pamiętać.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                          
Tytuł: Strach przed diabłem  Autor: Gilles Jeanguenin  ;Wydawnictwo PROMIC. Oprawa miękka. 132 strony.




piątek, 24 sierpnia 2018

Rozbrojeni



Anna Gavalda,  moje drugie spotkanie. Bardziej świadome, przewidujące niezwykłe skojarzenia, zakończenia i bohaterów z różnych środowisk.. 
Nie zawiodłam się, choć przy pierwszym opowiadaniu coś mnie delikatnie ukłuło. Kilka wyrażeń, wulgarnych, trochę może niepotrzebnych, a jednak mających tam swoje miejsce. Nie było źle, ale nie pasowało mi całe opowiadanie, nie było do mnie kierowane i nie było na temat, który mnie interesuje. Nawet wiek bohaterki wskazywał, że będzie dla młodszych - współczesnych młodych. Nie ma sprawy. Nie ma problemu. Po to są opowiadania, by móc znaleźć to właściwe, to, które przemówi. Wybór duży, zatem czytałam dalej.

Siedem opowieści. Tytuły, które coś mówią, ale, by zrozumieć trzeba czytać dokładnie, może nawet i powtarzać niektóre zdania, utrwalać, przeżyć je po swojemu. 
Opowiadanie o młodych kobietach. Jedna z dwójką małych dzieci, druga bezdzietna. Obie samotne, choć wybrały zupełnie inną drogę życia.  A i życie obdarzyło je zupełnie innymi okolicznościami. Padają ważne i mądre słowa, którymi posługuje się bohaterka podczas przekonywania, swojej jeszcze nie całkiem przyjaciółki, ale kogoś bliskiego, komu chce pomóc. Dojrzałość, świadomość siebie i tego co powinno się dać życiu i chcieć od życia. To dla mnie kwintesencja tego opowiadania. Chciałabym lepszego zakończenia, ale zdaję sobie sprawę, że życie pisze je samo, a autor może jedynie zdać nam akurat taką relację.

Opowiadanie "Happy Meal", tyleż zaskakujące, co urocze. Po prostu i tyle. Dopóki nie dotarłam do jednego, najważniejszego zdania czułam, że jestem w nieodpowiednim miejscu i historii, a tu nagle jeden strzał, kilka słów i byłam pokonana. Uśmiechem, rozczuleniem i wielkim uczuciem, które potrafi powalić na kolana największego twardziela.

Na okładce znalazła się zapowiedź opowiadań szczerych, delikatnych, odblokowujących. 
Na razie blokady puszczały naszych bohaterów. 
Oto mężczyzna, który pyta: "Ile jeszcze czasu, zanim przestanę spoglądać w jego stronę, pytać go, czy wszystko gra, i wyciągać rękę w stronę zmarłych, co? Ile jeszcze czasu to wszystko potrwa?"...Pytanie, które zrozumie każdy, kto będzie czytał tę smutną opowieść o wielkiej stracie. Dwóch stratach, ale mamy na uwadze tę jedną, jaką śledzimy niby w tle, ale tło zlewa się z głównym planem. Czujemy ból, a chwilami niezrozumiałą niesprawiedliwość losu i też mimowolnie pytamy o sens.

A kiedy o śmierci matki opowiada ponad trzydziestoletni syn, w gardle ściska przy słowach: "...piosenkę, którą bardzo lubiła moja mama, dzięki czemu poznały ją też całe pokolenia dzieci będące w takim wieku, gdy nauczycielka ma zawsze rację i kiedy wszystkiego uczymy się całym sercem." Mama była właśnie nauczycielką, ale niech nie zwiedzie was to, co napisałam o smutku, bo on jest tylko incydentalnie. Ta historia, której zakończenie łatwiej było mi przewidzieć, właśnie ze względu na mamę jest opowieścią o poszukiwaniach, nawet nazwijmy- polowaniach na miłość, na seks, na cokolwiek, co nazwiemy bliskością. O porównaniu dwóch odległych i zróżnicowanych światów. O takim, który coraz częściej widzimy wokół i tym, który schowany, gdzieś głębiej, trzeba i należy wyciągać na powierzchnię. 
"Żyjemy jednym życiem, marzymy o innym, ale to, o którym marzymy, jest prawdziwe"

Zbiór opowiadań, któremu nadano tytuł "Rozbrojeni". Nie myślcie, że są o wyłącznie o smutku, niespełnionej miłości, rozstaniach czy śmierci. To nieprawda. One są o życiu, ujętym w całokształt, ale składającym się z tych oderwanych od siebie tematycznie historiach i bohaterach. 
Nie zrażajcie się, jeśli po pierwszym, drugim, a nawet trzecim opowiadaniu, nie poczujecie tego, co zapowiedział wydawca. Ja poczułam przy czytaniu ostatniego z opowiadań (przyznaję - nie czytałam po kolei!). Być może i wam przytrafi się rozbrojenie w ostatniej chwili, ale może i znacznie wcześniej. Nie wiem kiedy, ale podejrzewam, że większość z czytających w pewnym momencie poczuje to "coś". 
Mnie, najmocniej uderzyły "peżety", o których zbieraniu czasem zapominamy w tej zwyczajnej, zagadanej, zabieganej codzienności. I dla takich chwil warto czytać!

Każdy, prawdopodobnie zbliży się do historii, która coś mu przypomina, albo tej, którą właśnie chciałby zapomnieć. Autorka sięga głęboko, chwilami może pisze o tym zbyt lakonicznie, ale wiem, że ta skrótowa informacja dotrze do właściwych odbiorców. 
I to jest najlepsze w opowiadaniach. Mamy wybór, mamy materiał, mamy możliwości oraz szansę, że któryś z bohaterów, jakaś historia, któreś życie poruszy właśnie naszą najdelikatniejszą strunę. Akurat w tym miejscu i w tym momencie, w którym aktualnie się znajdujemy. Trzeba tylko cierpliwości i wytrwałości w poszukiwaniach, bo nagroda "rozbrojenia" jest tego warta. Jak to w życiu...

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej!
                                                                                                          
Tytuł: Rozbrojeni Autor: Anna Gavalda ; Wydawnictwo Literackie. Oprawa miękka. 252 strony.

Panny Młode. Jesień

Jesienne miesiące: wrzesień, październik, listopad, a w każdym z nich jedno ważne wydarzenie - ślub. Trzy opowiadania, trzech różnych au...