Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie.

Kolejną podróż w czasie, do dworu w Czartorowiczach rozpoczynamy razem z główną bohaterką poprzedniej części, Ewą Jabłońską, a obecnie Sasicką. 
Młoda mężatka wyrusza ze swoim świeżo poślubionym mężem, w pierwszą podróż poza rodzinny dwór. 
Podróż poślubna, nowe miejsca i duże miasto zachwycają młodą kobietę, ale i tak czuje, że jej prawdziwym domem jest wiejskie otoczenie. Tam też wkrótce powraca i przejmuje obowiązki statecznej pani domu w Olechowiczach, rodzinnym majątku męża.

Jeśli trzymać się nazewnictwa "podróż w czasie", to pierwszą część sagi o Czartorowiczach przemierzaliśmy spokojnie - bryczką, podziwiając okolicę. Teraz, w drugiej części, czujemy się, jakby bryczkę zamieniono nam na znacznie szybszy pociąg i zatrzymując na kolejnych stacjach, dostrzegamy, jak szybko mknie czas w tej podróży. Każda stacja, jakby kolejny miniony rok, bowiem w tej części dwadzieścia lat minie, jak z bicza strzelił. 
Nasi, znani bohaterowie Emilia, Antoni, Ignacy, Blanka stają się już dziadkami, Ewa oraz Iga są matkami, żonami. Każda z nich inaczej rozpoczyna swoje dorosłe życie.
Ewa, spokojna, rozważna, wychowuje swoje dzieci na wiejskim dworze, ale nie odcina ich od dobrodziejstw większych aglomeracji. Iga, którą małżeńskie niepowodzenia z pierwszej części wiodą do życia w mieście, tam rozpoczyna nowy etap i nowy związek. Pojawiają się dzieci, nowe wyzwania, kłopoty i zmartwienia, ot codzienność. Dzieci rosną.
Towarzyszymy naszym bohaterom przy narodzinach, radości i smutku, problemach zdrowotnych i sukcesach w nauce.
I tak w wieku dziesięciu lat, córka państwa Sasickich, wyjeżdża do miasta, by uczyć się w przyklasztornej szkole dla dziewcząt. Odtąd mimowolnie przejmuje już "pałeczkę pierwszeństwa" w czartorowickiej opowieści. Mała Adelajda dorasta. Jej kuzynostwo również. Pojawiają się także dzieci znajomych nam z poprzedniej części osób - doktora Lisieckiego czy z rodziny Świergiełłów. 
Wszyscy ci młodzi ludzie, prowadzą nas teraz przez nowe pokolenie, nowe czasy. Jak zwykle w tle poznamy staropolskie obyczaje świąteczne, tradycje Wielkanocy, zapustów, czy Bożego Narodzenia. Od początku sagi, towarzyszy nam muzyka i śpiew. I te ludowe i te z nutą patriotyzmu w tle.

Kto czyta książkę, która prowadzi nas przez kolejne lata życia rodzin, wymiany pokoleń, temu nie umknie z pewnością filozoficzna myśl, jaka sama się nasuwa. Życie, wydawałoby się długie i składające z tylu godzin, dni, chwil, a tymczasem w pewnym momencie zamyka się je w dwóch krańcowych datach. Tak też jest w wielu momentach, przy czytaniu tej powieści. 
Nagle uświadamiamy sobie, że oto bohater, który przeżywał tyle trosk, zastanawiał się, planował, cieszył, smucił, on już nie istnieje w tej rzeczywistości. Określają go dwie daty, ale najlepiej, żeby było też i co napisać pomiędzy nimi. Żeby życie nie zamknęło się bez śladu, a jedyną pamiątka po osobie była data narodzin i śmierci. To myśli, które bezwiednie przychodzą na myśl, kiedy czyta się takie kilku pokoleniowe historie. Dodatkowo wgląd na całość życia, pozwala na chwilę zadumy, w przypadku niepowodzeń, problemów, tragedii. Dlaczego tak się stało, gdzie tkwił błąd, w którym momencie warto było zmienić działanie. I dotyczy to zarówno niepowodzeń małżeńskich, tragicznej śmierci, jak i błędów wychowawczych. Bo czy nie jest smutno, kiedy z małego, słodkiego brzdąca, wyrasta człowiek bezczelny, bezwzględny, leniwy, czy prostacki? I czy człowiek nie zapłacze nad losem sierotki, pracowitej, zdolnej i pragnącej kochać, która od losu otrzymuje tyle przykrości? A rodzice, z troską wychowujący swe pociechy, czy nie zasługują na ich szacunek i pomoc w starości? Małżeństwa, w których wzajemne przywiązanie i miłość sprawiają, że ludzie odchodzą z tego świata prawie jednocześnie (wbrew temu, o czym pisze autorka, takie przypadki, gdy kobieta czy mężczyzna umiera, kilka dni lub tygodni po śmierci współmałżonka, wcale nie są tak sporadyczne....)

Te wszystkie powody do zadumy oraz porywającą historię życia rodzin z końca XIX wieku znajdziecie z drugim tomie książki Dwór w Czartorowiczach, Polecam tę magiczną podróż w czasie, która nie tylko przyspiesza w swoim chronologicznym charakterze, ale i czyta się ją znacznie szybciej. Napisana językiem lżejszym niż poprzednia część, mniej nawiązującym do staropolszczyzny(choćby w użyciu wieloczłonowych rodowych nazwisk), prowadzi nas gładko przez ostatnie lata dziewiętnastego stulecia aż do roku, w którym po 123 latach Polska znów znalazła się na mapie Europy. 

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej !

Tytuł: Dwór w Czartorowiczach. Nowe pokolenie. Saga Polska.; Autor: Monika Rzepiela; Wydawnictwo Szara Godzina. Oprawa miękka. 272 strony.


Komentarze

  1. Wkrótce również będę czytała tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie muszę gdzieś upolować tę serię, bo musi być rewelacyjna! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z pewnością interesująca lektura. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubi się takie klimaty, to jak najbardziej polecam te dwa tomy. :) Pozdrawiam również!

      Usuń

Publikowanie komentarza