Dwór w Czartorowiczach.


Koniec XIX wieku. Biały dwór, wśród drzew i bujnej zieleni otaczającego go ogrodu. Przed gankiem domu widać wysokie malwy i pnący się po murze bluszcz. Za budynkiem, warzywnik, z wypielęgnowanymi rządkami marchwi, buraków, cebuli, grochu i innych potrzebnych w kuchni składników do potraw zdrowych i pysznych.
W tle zabudowania gospodarskie folwarku, z górującą wśród nich stodołą, gdzie zapach siana czuć, już od samych wielkich wrót. Dworskie pola, uprawiane przez miejscowych chłopów. Dwór z wieloma izbami, drewnianą podłogą, pobielonymi ścianami, salonem z kominkiem oraz kredensem wypełnionym porcelanową zastawą. To tutaj mieszkają państwo Jabłońscy, małżeństwo z dwójką dzieci, kolejne pokolenie mieszkańców Czartorowicz oraz ich służba; pokojówka, kucharka czy opiekunka do dzieci. Poznajemy tę polską rodzinę, ich przyjaciół, znajomych, ciesząc się z nimi podczas świąt, wesel, narodzin i codziennego, radosnego, czasem sielskiego życia, ale i płacząc, gdy bohaterów, spotykają życiowe dramaty.

Ewa Jabłońska niedawno skończyła dziewiętnaście lat, a więc czas na narzeczonego, ślub, dzieci. To właśnie ona poprowadzi nas przez dzieje swoje oraz bliższych i dalszych krewnych, a przy okazji poznamy sąsiedztwo Czartorowicz, przyległe wioski z dworami i ich mieszkańcami. Ewa, będąc naszą przewodniczką, również przeżyje swoje pierwsze doświadczenia z dorosłości. Będą oświadczyny i to niejedne, będą przyjaźnie i nowe znajomości. Nasza bohaterka kocha wieś i wcale nie ciągnie jej do wielkiego świata. Jest młodą, spokojną dziewczyną, przestrzegającą zasad, jakie wpoili jej rodzice, ale i ciekawą tego, co przyniesie jej los. Zawsze pomocna, energiczna, mądra i wartościowa dziewczyna zasługuje na prawdziwe szczęście i szczerą miłość. Nie chce, jak to bywa często w zwyczaju, by rodzice wybierali jej męża. Marzy o prawdziwym uczuciu, takim na dobre i złe, a ono czeka już i w najmniej oczekiwanym momencie wkrada się do jej serca. Wprawdzie wybranek jest mężczyzną, niezbyt akceptowanym przez ojca, ale o szczęście warto walczyć.


Wieś z końca XIX wieku poznawaliśmy kiedyś, choćby w powieści "Nad Niemnem", Elizy Orzeszkowej i nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż autorka również jest pod wielkim wpływem tamtego dzieła. Co więcej, początek sagi o Czartorowiczach, wyjątkowo przypominało mi klimat dworu Korczyńskich, a chłopak o imieniu Leon, syn ekonoma, śpiewając ludową pieśń, jest niemal odzwierciedleniem Janka Bohatyrowicza. 
Również i w dworze Jabłońskich, znalazła się panna bez posagu (podobnie, jak Justyna z "Nad Niemnem"), zakochana w mężczyźnie z "niższych sfer". To kuzynka naszej głównej bohaterki - panna Iga, która jednak w przeciwieństwie do Justyny Orzelskiej, popełnia kilka życiowych błędów, zanim jej los trafi na odpowiednie tory.
Wyjątkowym przypomnieniem znanego dzieła jest również imię i nazwisko guwernantki z Czarotorowicz - panny Teofili Różyckiej. Użyte w wersji kobiecej, od razu kojarzą się z niezbyt sympatyczną postacią Teofila Różyckiego z powieści Orzeszkowej.

Dość jednak o podobieństwach, bo chociaż wzorzec był wspaniały i skojarzenia nie szkodzą powieści, to po kilkunastu stronach czytania naszej sagi, zapominamy już całkowicie o "Nad Niemnem". Przenosimy się do Czartorowicz, Hajduliszek czy Olechowicz i z zaciekawieniem śledzimy losy wszystkich bohaterów, których wątki splatają się i schodzą na wspólne drogi. 
W tle mamy historię z powstania styczniowego, emigranci, zaginieni żołnierze, wdowy, które na znak żałoby, przez długie lata ubierają się na czarno.
Losy ludzi, którzy w wieku trzydziestu kilku lat, uchodzą już za mocno dojrzałych. Dzisiaj wydaje się nam to nietypowe, ale takie były czasy. Obecni 50 latkowie mają z pewnością więcej luzu i energii, niż ówcześni 30 latkowie.

Czasy, kiedy śmierć przychodziła często i nagle. Kiedy porody odbywały się w domach, a dzieci wychowywały w sielskim, wiejskim otoczeniu. Kiedy do ślubu wystarczyły przekazywane od pokoleń suknie, wianek ze stokrotek i bukiet, z zerwanych przed zaślubinami świeżych kwiatów. Wspólne życia wielopokoleniowych rodzin oraz dramaty, z którymi godzono się słowami "Bóg dał, Bóg wziął". Religijność, tradycje, patriotyzm i obowiązki wobec rodziny, ojczyzny. Mocno zaskakujące oświadczyny mężczyzn, których panny wcale nie znały, albo widziały po raz pierwszy. Ten ostatni motyw jest wręcz niesamowity, bowiem w dzisiejszych czasach używa się go tylko do telewizyjnych show, w których to zaskoczenie ma stać się rozrywką dla widzów, a wtedy miało służyć, jako początek nowego życia...

Zapraszam do Czartorowicz, gdzie spotkacie cały wachlarz różnorodnych postaci, przeniesiecie się na wieś z końca dziewiętnastego stulecia i przeżyjecie przygody, porównywalne do podróży wehikułem czasu. 
Korzystnym zabiegiem autorki jest przedstawienie powinowactw na dodatkowych stronach książki. Zarówno schematycznie, jak i w spisie postaci, co uporządkowuje nam stopień pokrewieństwa i historię rodziny.
Takie powieści, jeśli się spodobają, mają jedną tylko wadę, że szybko się kończą i natychmiast po zamknięciu książki, chciałoby się czytać kolejną jej cześć. I tutaj niespodzianka! Jest kontynuacja Dworu w Czartorowiczach, po którą z chęcią od razu sięgnę, by nie przerywać tej miłej podróży w czasie...

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej !

Tytuł: Dwór w Czartorowiczach. Saga Polska.; Autor: Monika Rzepiela; Wydawnictwo Szara Godzina. Oprawa miękka. 304 strony.


Komentarze

  1. Czytałam i bardzo mi się podobała ta książka. Ku mojej ogromnej radości, wkrótce będę czytała drugi tom cyklu.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie sympatia rosła z rozdziału na rozdział i również cieszę się z tego drugiego tomu. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka jest idealna dla mnie! Uwielbiam takie klimaty! ;) Nawet w tamtym roku wzięłam się za "Noce i dnie" Dąbrowskiej, bo strasznie chciałam spędzić kilka chwil na takiej zwykłej polskiej wsi. :) Także koniecznie muszę się wziąć za tą sagę. :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zabrałaś się za "Noce i dnie", to ta książka z pewnością Ci się spodoba. Bohaterka też chyba będzie Ci bliższa. A wiesz, że w bukiecie ślubnym miała nenufary. :) Ja właśnie kończę drugą część. Wkrótce napiszę i o niej. Pozdrowienia!

      Usuń
  4. Jeśli tylko lubisz takie podróże w czasie - polecam! Zwłaszcza, że jest i druga część. A jak wiadomo, kiedy już historia wciąga, to chciałoby się więcej i więcej. :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza