💫
„Dom (nie)spokojnej starości” zaintrygował mnie tytułem. Ta powieść obyczajowa z dużą dawką humoru pozwala nam zajrzeć do domu opieki dla seniorów o wdzięcznej nazwie „Zaciszny Kącik”. A co tam się dzieje na co dzień? Wszystko wskazuje na to, że piosenka "Wesołe jest życie staruszka" ma swoje alter ego w literaturze.
Pierwszą z bohaterek poznajemy już w prologu - scenie sprzed lat, kiedy była młodą, energiczną dziennikarką. To Emilia, obecnie samotna wdowa, na emeryturze, która właśnie przenosi się do domu opieki. Tam poznaje jej mieszkańców, ale prawdziwa "babska przyjaźń" połączy ją dopiero z nowo przybyłą ekscentryczną Marią. To do niej świetnie pasuje kolokwialne, ale bardzo obrazowe określenie kobieta - petarda. Losy tych dwóch nieco różniących się od siebie kobiet, ale jednak bliskich osobowości splatają się w "Zacisznym Kąciku" i akcja nabiera niezwykłego tempa.
👵👴
Chociaż dom opieki dla seniorów może się kojarzyć ze stagnacją i codzienną rutyną, to w tym akurat nie wieje nudą. Wśród jego mieszkańców mamy szansę rozpoznać kilka charakterystycznych indywidualności, jak choćby pensjon ariuszkę z cechami hipochondryczki, starszego pana przewrażliwionego na punkcie higieny i otaczających go wirusów i bakterii czy też wyjątkowo ciekawą postać malarza - nieco młodszego, bo w wieku 60+, który wynajmuje sobie pokój w domu seniora oraz dodatkowe lokum do pracy artystycznej, gdzie zajmuje się specyficznym gatunkiem sztuki.
Niezwykle ważną postacią tej opowieści jest Justyna - kierowniczka i współwłaścicielka "Zacisznego Kącika", bo dzięki niej mamy wątek mocno romantyczny. Przyznaję, że w moim przypadku uratowała tę książkę, bo mimo dobrze napisanej powieści komediowej, ta nie wywołała we mnie salw śmiechu. Może jeszcze nie jestem w tym targecie czytelniczym albo miałam niewłaściwy nastrój. Tak czy inaczej, najbardziej wciągnęła mnie obyczajowo-romansowa historia Justyny, wpleciona w tle i ciekawie łącząca się z głównymi bohaterami.
Wśród drugoplanowych postaci jest też Lena, nastoletnia wolontariuszka i Mateusz, młody pracownik domu seniora. I właściwie są to najmłodsi bohaterowie, którzy zaniżają nam statystyki średniej wiekowej. Scena należy jednak do seniorów, którzy grają tutaj pierwsze skrzypce. I można powiedzieć, że jest to koncert wyjątkowy. Czasem w rytm szybkiego allegro, ale chwilami również na delikatnym andante, które każe zwolnić i zastanowić się, co dalej, bo dni coraz mniej.
💫
Akcja książki jest dynamiczna, a komizm sytuacyjny i błyskotliwe dialogi pozwalają na chwile relaksu przy czytaniu. Mimo, że jesteśmy świadkami procesów nieuniknionych, jakimi jest starzenie i odchodzenie z tego świata, to dzięki tym seniorom, zaczynamy doceniać sposób przeżywania każdego dnia. Czyż nie jest oczywiste, że powinno się je wykorzystać w pełni? I oni to próbują zrealizować. Wprawdzie nieco inaczej, niż standardowo, ale zdecydowanie robią to na 100%. No i może nie byliby do tego skłonni, gdyby nie Maria, ale jej postać to tylko zapalna iskra. Materiałem muszą być ludzie, którzy jeszcze czegoś chcą od życia i próbują wycisnąć go niczym cytrynę.
Oczywiście czytamy powieść opartą na fikcji, bo niektóre z (wy)czynów pensjonariuszy "Zacisznego Kącika" całkowicie wychodzą ponad przeciętność, ale też dzięki temu stają się inspiracją i mocniej wpływają na naszą wyobraźnię. A przecież właśnie tego oczekujemy od takich opowieści! Mnie wprawdzie nie zachwyciła, żeby dać maksymalną ocenę, ale doceniam jej potencjał i wierzę, że spodoba się wielu czytelnikom.
Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej
Tytuł: Dom (nie)spokojnej starości
Autor: Anna Kasiuk, Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Skarba Warszawska
Liczba stron: 336
Oprawa miękka
Zainteresowałaś mnie postaciami Emilii i Marii, mimo że książka nie porwała cię pod kątem komediowym. Ja też często mam problem z humorem w literaturze i nie zawsze mnie on bawi. Zapraszam cię w wolnej chwili do odwiedzenia mojego bloga. Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuń