🗿🏯🗽
Na tę książkę przygotowywałam się od dawna. Najpierw wypatrzyłam piękną okładkę, a potem dowiedziałam się też więcej o samej autorce. Teraz po przeczytaniu mogę powiedzieć tylko jedno: warto było! Obecnie, gdy ktoś podróżuje dookoła świata to jest jedną z wielu osób, więc nie robi już takiego wrażenia, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Jeśli jednak organizuje wszystko samodzielnie, jest atrakcyjną blondynką o figurze modelki, praktykuje jogę, codziennie ćwiczy, a przy tym właśnie wkroczyła w wiek emerytalny, to już nie są codziennością!
Katarzyna Kozłowska to podróżniczka solo, która daje nam dowód na to, że świat można obejrzeć z własnej perspektywy, bez pośrednictwa drogich biur podróży i organizatorów pobytu. Pokazuje, że można i warto, a ta samodzielność od początku do końca to idealny przykład "sprawczości", która wzmacnia naszą wewnętrzną siłę i zwiększa pewność siebie. Jest niesamowitą kobietą i czujemy to już po przeczytaniu kilku początkowych stron książki, a dodatkowo przekonujemy się również oglądając jej posty w mediach społecznościowych. Odważna - niezaprzeczalnie, kreatywna - na pewno, otwarta na zmiany i nieoczekiwane wydarzenia w podróży - oczywiste. To kobieta, która napisała książkę o swojej podróży przez cztery kontynenty. W pół roku - dwanaście krajów, o których większość z nas marzy, żeby odwiedzić je chociaż raz w życiu. Ona w niektórych była już ponownie, ale jedna z destynacji jest szczególna, bo oddalona najbardziej od naszego kraju i dla wielu osób wydaje się tak odległa jak księżyc. To Polinezja Francuska, piękna i jeszcze częściowo dzika, bo z zachowanym naturalnym środowiskiem, bez ingerencji człowieka.
🐘🐢
Autorka pokazuje nam między innymi Peru, Ekwador, Kolumbię i wyspy Galapagos, ląduje w Australii, spędza dłuższy czas na Bali, odwiedza Wietnam, Tajlandię i Indie. W tych miejscach trafia na różnych ludzi, podróżujących podobnie jak ona - solo albo z bliskimi osobami. Przedstawia się jako Kasia, ale imię okazuje się trudne do wypowiadania dla cudzoziemców. Nazywają ją więc Kaczasą, Kasiasą, Kaszają czy Kacisą. Bywa, że ktoś pochwali ją za to "jaka jest stara i dzielna". I tutaj dostrzegamy nie tylko ogromne poczucie humoru pani Katarzyny, ale i dystans do siebie.
Dzięki tej książce spędziłam wspaniały weekend w podróży do egzotycznych miejsc, gdzie czekają niesamowite okazy natury, wspaniałe miejsca i lokalni mieszkańcy, z którymi autorka nawiązuje bezpośredni kontakt. Nie korzysta z biur podróży, więc bywa zarówno w niewielkich pensjonatach i pokojach gościnnych, jak i hostelach czy na kempingu. Dowiedziałam się, że ceiba, czyli kapokowiec to gigantyczne drzewa z równie dużymi owocami będące symbolem mądrości, a z jego kory szamani przygotowują specjalny napój ayahuascę. O najdroższej kawie Kopi Luwak wprawdzie słyszałam wcześniej, ale tutaj wręcz oczami wyobraźni ujrzałam ten mocno kontrowersyjny proces pozyskiwania ziaren. Kiedy pani Katarzyna trafia na kolumbijską farmę, gdzie powstaje kakao i czekolada, to już naprawdę robi mi się trochę żal, że nie odważyłam się nigdy na taką podróż. Z kolei, gdy okazuje się, że słynne Bora Bora wcale nie jest aż tak godne polecenia, to już wiem, że gdyby kiedykolwiek coś-gdzieś, to moją destynacją będzie Galapagos i Tahiti.
⛺🚴
W tej książce co rusz czekają na nas niespodzianki, jakich raczej trudno oczekiwać podczas standardowo organizowanych wycieczek i pobytów z biurami podróży. Owszem bywa też różnie, jak chodzi o bezpieczeństwo, ale autorka zdecydowanym tonem podkreśla, że świat jest znacznie lepszy i bezpieczniejszy, niż nam się wydaje. Podróżująca samotnie blondynka udowadnia nam to właśnie w tej niesamowitej opowieści. Są tutaj znane i mniej znane miejsca, zabytki, tradycje, rośliny, zwierzęta i spotykani ludzie z całego świata. Bo kiedy jest się na jego drugim końcu, to każdy Europejczyk staje się niemal sąsiadem.
To, czego chciałabym więcej, to na pewno zdjęć z tych podróży, bo chociaż moja wyobraźnia jest bogata, to z przyjemnością oglądałam autorkę w ujęciach, na tle tropikalnej dżungli, azjatyckiej świątyni czy obok wypoczywającego na trawie kangura albo foki leżącej na parkowej ławce. Bywają też scenki zaskakujące takie, jak choćby dwie Tajki w kompletach piżamowych, traktujące je jako ubiór dzienny, niczym eleganckie garsonki czy autorka w sklepie z kolorowymi kadzidełkami w Wietnamie. I oglądając te fotografie zastanawiałam się również nad tym, jak logistycznie trzeba ogarnąć nawet swój plecak, żeby zmieścić potrzebne ubrania, a i tak nie wyglądać jakby chodziło się cały czas w tych samych rzeczach. To jedna z najlepszych literackich podróży, jaką odbyłam w weekend i na pewno najdłuższa, bo dookoła świata.
Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej
Książki podróżnicze
Tytuł: Solo dookoła świata
Autor: Katarzyna Kozłowska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 418
Oprawa miękka
Bardzo zachęcająca recenzja. Widać, że ta lektura mocno zapadła ci w pamięć. Samodzielne podróżowanie w tym wieku faktycznie budzi ogromny podziw i daje do myślenia w kwestii własnych barier.
OdpowiedzUsuńTak, książka bardzo mi się spodobała, a autorka zaimponowała!
Usuń