Tydzień z Pisarzem! Krzysztof Blinka

 

                                                                                📜

Na blogowym fanpagu ukazał się nowy projekt, który chciałabym w nieco skróconej wersji przybliżyć osobom nie odwiedzającym Godziny z Książką na Facebooku.

Pierwszym rozmówcą Tygodnia z Pisarzem jest pan Krzysztof Blinka, którego książki prezentowałam na moim blogu, zatem oczywistym było, rozpoczęcie cyklu właśnie od tego autora. 😊

📜Krzysztof Blinka o sobie:
Wiekowy już autor siedmiu książek: pięciu zbiorów opowiadań i dwóch powieści, w tym jednej kryminalno-sensacyjnej. Na co dzień pracownik naukowy. Blinka to pseudonim, więc proszę nie szukać mnie w wykazie wykładowców.
 
 
🕰️GZK: Czy pamięta Pan moment/okoliczności, w którym pojawiła się myśl „będę pisać książki”?
 
KB: Pomysł na opowiadanie, które finalnie zatytułowałem „Lustro”, chodził za mną kilka lat. Zmiany technologiczne, polityczne i społeczne jakich doświadczyłem w ciągu swojego życia, nasuwały mi pomysł napisania… No właśnie, nie wiedziałem czy ma to być dziennik, czy proza. Początkowo opowiadanie „Lustro” potraktowałem jak żart, który chciałem pokazać tylko rodzinie. Ale w końcu skończyło się na kilku opowiadaniach i wydaniu książki. Pozytywne recenzje skłoniły mnie do dalszego pisania, co koniec końców zacząłem traktować jak hobby. Ponieważ nie utrzymuję się zawodowo z pisania książek (literatury pięknej), mam do swojej twórczości dystans. 
 
💡GZK: Skąd najczęściej czerpie Pan inspirację – z życia i obserwacji ludzi czy totalnej wyobraźni?
KB: Powieść kryminalna „Wagon” to w większości wyobraźnia. Oj, napociłem się, żeby to wszystko pospinać, zaskoczyć czytelnika, dokonać zwrotu akcji. Opowiadania ze zbiorów opowiadań, to obserwacja, a także, czego nie ukrywam, ocena czasów, w których przyszło mi żyć.
 
✍️GZK: Czy ma Pan stałą rutynę pisania czy raczej woli twórczość spontaniczną, gdy pojawi się pisarska wena?
 
KB: Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie zmuszam się czasem do pisania. Ale jest to wyłącznie wynikiem tego, że nie lubię niedokończonych spraw. Czasem z góry mam pomysł na opowiadanie lub książkę (tak było w przypadku „Erozji”), a czasem pomysł przychodzi mi do głowy w trakcie pisania i to skutkuje porzuceniem, czy raczej przerobieniem pierwotnego pomysłu. 
 
👤GZK: Czy zdarzyło się, że stworzony bohater zaskoczył nawet Pana – jako autora?
 
KB: To by znaczyło, że nie panuję nad tworzywem. Staram się bohaterom nadać określone cechy. Mają dać się lubić, prowokować do przemyśleń lub wzbudzać niesmak. W trakcie pisania prowadzę bohatera wymyśloną przez siebie ścieżką, więc trudno mówić o zaskoczeniu.
 
📚GZK: Która z dotychczasowych książek jest dla Pana najważniejsza i dlaczego?
 
KB: Nie licząc „Wspomnień” mojego dziadka, które wydałem jako redaktor, to jest już tego siedem książek: pięć zbiorów opowiadań i dwie powieści, w tym kryminalno-sensacyjna. Nie mam tej najważniejszej. Wszystkie mówią o ważnych dla mnie sprawach. Nawet w kryminale odnoszę się do tego co dzieje się wkoło nas. Natomiast niektóre opowiadania są słabsze, ale co ciekawe, te które ja uznałem za słabe, czytelnicy ocenili wysoko. 
 
 

Krótka ankieta: 

💥Emocje czy akcja ?
KB: Akcja
 
💥Bohater pozytywny czy negatywny ?
KB: Pozytywny
 
💥Kropka na końcu czy otwarte zakończenie?
KB: Kropka
 
💥Bohater literacki, z którym chciałby się Pan zaprzyjaźnić w prawdziwym życiu?
KB: Jednoroczny ochotnik Marek
 
💥 Kto pierwszy czyta Pana nowy tekst?
KB: Dawniej korekta, a teraz ja sam (co niestety widać, ale obiecuję, że będzie lepiej)
 
💥Co Pana bardziej motywuje - pochwały czy krytyka?
KB: Nuda 
 
💥Gdyby nie pisanie, to czym by Pan się zajmował zawodowo i z tą samą pasją?
 
KB: Zawsze chciałem być gitarzystą zespołu rockowego. Poprzestałem na katowaniu gitary do guitar backing track.
 
✍️GZK: Jaką radę dałby Pan osobom, które marzą o pisaniu, ale boją się zacząć?
 
KB: To nie boli, więc bać się nie ma czego, aczkolwiek dzisiejsza młodzież jest krucha (nota bene o tym traktuje jedno z moich opowiadań – „Fragile”), więc niektórzy nie są odporni na krytykę.
Moje opowiadanie „Lustro” zjechał kolega, który pisze opowiadania na różne konkursy. Marudził, że za długie, że nie mam litości dla siebie sprzed lat i w ogóle wydziwiał. Kazałem mu spadać na szczaw, bo jak ktoś formatuje swoją twórczość pod zadany temat i na określoną liczbę znaków, to wkrótce go zastąpi AI.
 
Sam zresztą stanąłem raz w szranki z AI i kazałem jej napisać opowiadanie, które sam napisałem jako pierwszy. Jest na ten temat opowiadanie „Blinka vs AI” w tomiku „Do trzech razy sztuka”. Ocenę kto wypadł lepiej pozostawiłem czytelnikom. No, ale to była AI sprzed dwóch lat, a więc jakby z innej epoki.
 
Wracając do tych, którzy chcą zacząć. Piszcie, jeżeli macie coś ciekawego do powiedzenia lub do opowiedzenia. Jeżeli boicie się oceny bliźnich, to niech was krytycznie oceni AI. Robi to coraz lepiej. Ale pamiętajcie, że lektura dostarcza czytelnikowi emocji, odczuć estetycznych, ma rozśmieszać lub prowadzić do refleksji, a AI ma tylko ich surogat w postaci definicji, więc nie dajcie się jej sformatować. Niech wam poprawi błędy, ale to Wy macie zdecydować co i w jaki sposób chcecie przekazać, opowiedzieć jakąś historię.

GZK: Bardzo dziękuję za rozmowę!
 
KB: Ja również dziękuję i pozdrawiam Wszystkich Czytelników!

 

Komentarze

  1. Bardzo dobry pomysł na ten cykl. Przyznam, że nie znam twórczości pana Krzysztofa, ale po tej rozmowie wydał mi się konkretnym człowiekiem z bardzo zdrowym podejściem do pisania. Szczególnie spodobał mi się fragment o dystansie do AI i opiniach znajomych, to rzadka i cenna perspektywa. Gratuluję ciekawego wywiadu i czekam na kolejnych autorów.
    ​Zajrzyj też do mnie na bloga w wolnej chwili, będzie mi miło Cię gościć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Na bloga zaglądam, ale mam problem z pozostawieniem śladu, więc mnie nie widać :D (coś mi blokuje pisanie komentarzy) :(

      Usuń

Prześlij komentarz