Zanim trafiłam na tę książkę, Alicja Lenczewska była dla mnie zupełnie nieznaną osobą. Nigdy też nie słyszałam o pisanym przez nią dzienniku ani o przekazach, jakie podobno otrzymywała. W tej publikacji możemy poznać życie i świadectwo Alicji Lenczewskiej, dzięki relacji jej bliskich oraz ludzi, którzy ją znali, bo odeszła kilkanaście lat temu.
Urodzona na tuż przed II wojną światową, przeżyła czasy PRL-u i zmian społeczno-gospodarczych. Była nauczycielką, więc jej zawodowe życie skupiało się na edukacji. Po śmierci rodziców, najbliższymi osobami w jej życiu byli brat i jego rodzina. To właśnie dzięki bratowej możemy dzisiaj dowiedzieć się więcej o samej Alicji Lenczewskiej. Dzieliła ich znaczna różnica wieku, więc nie była to przyjaźń typowa dla rówieśniczek. W młodości Alicja Lenczewska nie była zbyt związana z religią. Wraz z bratem mieli okazję podróżować i poznawać inne kultury. Jej ówczesna postawa wobec tradycyjnej wiary katolickiej była mocno zdystansowana. W swoim życiu miała również epizod związany z przynależnością do partii komunistycznej, czyli PZPR-u, co jak wiadomo łączyło się z całkowitym zakazem uczestniczenia w życiu kościoła katolickiego. Jak więc stała się mistyczką, osobą pozostającą niemal w stałym kontakcie z Jezusem?
💥
Ta biografia jest historią nawrócenia, która uderza niczym przysłowiowy "grom z jasnego nieba". Wydaje się chwilami aż mało prawdopodobna, a z drugiej strony, znamy przecież wiele tego typu życiorysów świętych i błogosławionych. To w takich historiach, dostrzegamy sens zalecenia "bądź zimny lub gorący, ale nigdy letni". Wiele osób, przed pojawieniem się Jezusa w ich życiu, było nie tylko zimnych, ale wręcz antagonistycznie nastawionych do chrześcijaństwa. Można powiedzieć, że Alicja Lenczewska dość dobrze wpisuje się w ten obraz. Kiedy jednak rozpoczęła swoją "znajomość" z Chrystusem, zmieniła się nie do poznania. To, że pozbyła się z domu wielu rzeczy, włącznie z pamiątkami czy zdjęciami z podróży to jedno, ale najbardziej uderza to, jak bardzo swoją codzienność podporządkowała nowym planom, które podawał jej Jezus. Według jej przekazu, słyszała i odczuwała boską obecność, dlatego przestała przywiązywać wagę do tego, co wcześniej uznawała za swój cel czy sposób życia. Wszystko to miało miejsca w momencie, gdy Alicja Lenczewska miała nieco ponad pięćdziesiąt lat i przeszła już na emeryturę.
W mediach społecznościowych istnieje strona, gdzie każdego dnia są publikowane cytaty z dzienników Alicji Lenczewskiej. Cieszą się ogromną popularnością i stałym zainteresowaniem, którego życzyłby sobie każdy, prowadzący funpage. To fenomen, który może zaskakiwać, bo słowa kierowane osobiście do konkretnej osoby, nagle znajdują odbiorców wśród ludzi z różnych środowisk, profesji, zainteresowań czy miejsc zamieszkania. Alicja Lenczewska zadawała Jezusowi pytania, które czasem dotyczyły codzienności i harmonogramu dnia, a kiedy indziej takie, które miały wyjaśniać wątpliwości i ważne dla niej sprawy. Kiedy zapytała: czym jest myśl, w odpowiedzi usłyszała, że to energia, jaką wytwarza i emanuje o określonym ładunku dobra lub zła, dając skutki zależne właśnie od tego zamierzenia. Możemy też przeczytać o tym, że jeśli człowiek nie jest z Jezusem, to oznacza, że jest z szatanem, który go przyciąga i uzależnia rozmaitymi sposobami.
💬
Wśród cytatów pochodzących z dzienników Alicji Lenczewskiej jest też informacja dotycząca tego, że apokalipsa spełnia się na naszych oczach, trwa totalna walka z chrześcijaństwem, a metody stosowane obecnie to głównie ataki na duszę, w przeciwieństwie do etapów, gdy faszyzm, komunizm czy krwawe rewolucje masońskie próbowały zniszczyć głównie ciało. Teraz jesteśmy tego, coraz bardziej świadomi, ale Alicja Lenczewska wiedziała o tym dużo wcześniej, co staje się kolejnym argumentem potwierdzającym wiarygodność przekazów.
Przeczytamy o zaleceniach dotyczących dyscypliny życia, jak i tego, co jest w nim najważniejsze. "Będziecie sądzeni z miłości" to cytat, który na pewno utkwi w pamięci, zwłaszcza w obliczu skojarzenia go z tematem osądzania innych ludzi, egocentryzmu, wygórowanych ambicji czy egoizmu. Pada tutaj wiele przekazów, które bywały również głównymi wątkami w pamiętnikach czy dzienniczkach sławnych świętych. Gdyby Alicja Lenczewska była gorliwą katoliczką, od młodości studiującą te teologiczne pisma, można by pomyśleć, że w jakiś sposób je przetworzyła, ale jej dalekie od ideału religijnego życie wcale nie wskazywało na taki pomysł. Zmiany, jakie zaszły w niej samej i jej codzienności wskazują na wpływ ogromnej siły, która potrafiła przekonać "twardą i hardą osobę" do takiej metamorfozy. Przez co przekaz tej zwyczajnej, nowoczesnej kobiety XX wieku, staje się tym bardziej wiarygodny. Po przeczytaniu tej książki, ma się niepowstrzymaną ochotę na sięgnięcie po dzienniki Alicji Lenczewskiej, a już na pewno na zapoznanie się z cytowanymi codziennie myślami na jej "osobistym" funpagu. Tym bardziej, że Jezus zapewnił ją, że jest zawsze obecny przy każdym z nas i również mamy szansę uzyskać odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań. Przekazał jej również, że słyszenie w sercu głosu Boga nie jest darem nadzwyczajnym, każdy go otrzymał na chrzcie świętym i może rozpoznać, jeśli tylko będzie pragnął i oczekiwał. Taki przekaz to coś, co zdecydowanie przekonuje do słów Alicji Lenczewskiej i prowadzi do przebudzenia.
Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej
Tytuł: Alicja Lenczewska Mistyczka naszych czasów
Autor: Ewa K.Czaczkowska
Wydawnictwo: PROMIC
Liczba stron: 190
Oprawa miękka
Komentarze
Prześlij komentarz