Słowo...Fizyka Boga


 💥

Tytuł niemal od razu sugeruje początek tej książki: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo." Jest tam znacznie dłuższy cytat, ale chciałam, żeby to wybrzmiało teraz, bo potem nic nie będzie oczywiste. Ta publikacja łączy refleksje naukowe z duchowymi, balansując na granicy fizyki, filozofii oraz teologii.

Zaczynamy od tego, że już w starożytności istniały pewne zwroty i inkantacje, czyli obrzędowe zaklęcia śpiewane lub recytowane. Jednym z takich dawnych wielkich inkantacji jest "abrakadabra" kojarzone z dziecięcymi zabawami, a swoje korzenie ma w magicznych formułach, które miały wpływać na rzeczywistość. Autor świetnie wyjaśnia nam też temat istnienia energii w kilku formach, porównując ją do różnych stanów skupienia wody, począwszy od ledwie odczuwalnej wilgoci czy pary, aż do postaci stałej, czyli twardego lodu. W ten sposób mamy szansę wyobrazić sobie, na czym polega manifestowanie energii.

👀 

Poruszamy się wokół bardzo rozległych tematów. Jednym z nich jest na przykład kwestia widywanych przez ludzi duchów. Autor definiuje te przypadki jako projekcje mentalne z przeszłości. Dowody, które przedstawia wydają się niezwykle przekonujące, jak choćby fakt, że zjawy ukazują się w ubraniach, a przecież odzież nie posiada duszy, zatem nie może przenosić się w zaświaty. 

Porzekadło japońskie głosi, że "to, co robimy za życia, odbija się echem w wieczności". To pamięć materii, o której możemy przeczytać wiele ciekawych informacji. Twierdzenie, że każde wydarzenie produkuje jakąś dawkę energii sformułowało też dwóch watykańskich naukowców Agostino Gemelli i Ernetti Pellegrino. Podobno skonstruowali również specjalne urządzenie, zwane chronowizorem, które wzmacniając sygnały energetyczne z przeszłości, przetwarzało je na obraz i dźwięk. Powstałe w ten sposób filmy z przeszłości można było obejrzeć w każdym momencie. A co stało się z tym niezwykłym urządzeniem? Papież Pius XII nakazał jego demontaż i chronowizor został ukryty głęboko w lochach watykańskich. Brzmi to jak opowieść science-fiction, więc czytając takie wiadomości dochodzimy do zaskakujących wniosków. Autor nie pozwala nam ani na chwilę odpocząć i kiedy analizując na przykład słynny wzór E=mc2, przytacza nam jego analogię w postaci jednej z bogiń hinduskich, twierdzi, że nauka i religia mówią nam dokładnie o tych samych rzeczach, a modlitwa jest myślą ukierunkowującą energię i kreującą rzeczywistość.

💫 

Jednym z podjętych tematów jest też zjawisko deja vu, czyli sytuacji, w której mamy wrażenie, że już coś przeżyliśmy czy widzieliśmy. Dowiadujemy się też wiele na temat częstotliwości, energii życiowej czy pamięci komórkowej. A kiedy autor opisuje proces współpracy mózgu z okiem, okazuje się, że udowodniono, iż mózg rozpoznaje obrazy szybciej niż jest to w stanie zobaczyć oko. Tego typu odkrycia towarzyszą nam co chwilę, podczas czytania. Na dwustu stronach tej książki znajduje się tyle niezwykłych analiz i wyjaśnień, że w pod koniec czytania, można by powtórzyć słynne słowa "wiem, że nic nie wiem". 

Podsumowując styl książki jest przystępny, ale wymagający stałej koncentracji podczas czytania. Autor stara się też prowadzić czytelnika krok po kroku, przedstawiając własne przemyślenia, ale i zachęcając go do samodzielnej analizy. To na pewno inspirująca i bardzo wartościowa lektura z nietypowym podejściem do wielu tematów, które fascynują ludzkość od wieków. To  odważna, a momentami nawet kontrowersyjna propozycja dla tych, którzy nie boją się pytań i są gotowi wyjść poza schematyczne myślenie. Choć przyznaję - po jej przeczytaniu pojawiła się we mnie myśl, że gdy jako ludzie tak dużo chcemy badać, dociekać, analizować i domniemywać na temat życia, to w końcu braknie nam czasu na to, żeby w ogóle je przeżyć i w ogóle z pobytu na ziemi skorzystać, dając też coś od siebie...

 


 

Komentarze