„Arbuz na gorąco” napisany przez kobietę, ale na okładce książki znajdziecie nazwisko Maurycy Dudek. Dlaczego? To chyba jeden z nieco szalonych pomysłów niezwykłej kobiety, podróżniczki i pasjonatki historii i sztuki - Moniki Dziuby. Twierdzi, że Maurycy jest jej alter ego i ciekawszą częścią osobowości. To tak na początek, bo myślę, że w jakiś sposób przybliżę Wam postać stojącą za tą fascynującą opowieścią o podróży. Uwierzcie mi, że nie będziecie się nudzić. Są ciekawostki i wątki historyczne, sporo informacji praktycznych, które przydadzą się każdemu, kto kiedyś pojedzie śladami "Arbuza", ale przede wszystkim jest dużo dobrego humoru i interesujących refleksji.
Treść tej książki jest chyba najbliższa reportażowi podróżniczemu, ale umiejętnie łączy również literaturę faktu i opisy historyczne. Dużo jest też osobistej opowieści o życiu w szerokim ujęciu, więc można by tekst podciągnąć również do wersji dziennika z podróży.
🌞
Główną osią fabuły jest podróż pary bohaterów oraz ich psa przez kraje Bałkanów - nietypowym środkiem transportu - własnoręcznie skonstruowanym kamperem, co już na wstępie nadaje historii charakter przygody i niezależności. Powoduje również szereg niespodzianek, nie zawsze miłych i niestety zazwyczaj wydłużających podróż czy dojazd do celu. Ta podróż nie polega wyłącznie na zwiedzaniu i poznawaniu nowych miejsc. Autorka opisuje je tak, że możemy na tej podstawie przygotować sobie własny plan wyprawy w te miejsca. Jednak jest to również okazja do głębszych rozważań na temat kultury, historii i tożsamości odwiedzanych regionów.
W książce pojawiają się liczne odniesienia do polityki, stereotypów narodowych oraz przenikania się różnych tradycji. Są też omawiane problemy bieżące, które wynikają z aktualnej sytuacji głównych bohaterów. Jak przejechać z psem przez granice różnych państw? Nie jest to takie proste i oczywiste, bo kilka mijanych krajów po drodze ma szczególne przepisy. Jest również kilka słów o aktualnej sytuacji na Węgrzech, bo wydarzenia polityczne i społeczne w tym kraju wzbudzały w ostatnich miesiącach sporo zainteresowania. A przy okazji pobytu w Turcji okazuje się, że nie wszystkie euro można było wymienić w kantorze, bo te bez srebrnego paska nie są mile widziane.
🌄
Styl narracji jest niezwykle obrazowy i sugestywny, dzięki czemu czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w opisywanej podróży. Zwrócenie uwagi na detale i te dotyczące krajobrazu i codziennego życia mieszkańców sprawiają, że dostrzegamy coś ciekawego w pozornie zwyczajnych sytuacjach.
Książka ma dynamiczną konstrukcję. Rozdziały są krótkie a teksty opisowe przeplatane są autentycznymi dialogami, więc chwilami czujemy się jakbyśmy oglądali film z podróży. Bohaterowie przemieszczają się, obserwując zarówno słynne miejsca i zabytki, jak i takie, które trudno znaleźć w klasycznych informatorach i przewodnikach. Wszystko okraszone osobistymi refleksjami i spostrzeżeniami sprawia, że chwilami chciałoby się wskoczyć do książki i podróżować razem z nimi.
Autentyczność tej relacji wzmacnia fakt, że odwiedzane miejsca są pokazane takie, jakie są w rzeczywistości - z ich zaletami i urokami, ale też problemami czy absurdami. Wraz z bohaterami odwiedzamy Węgry, Bułgarię, Rumunię, Turcję i Grecję. Każda podróż to okazja do zobaczenia świata z nowej perspektywy. I ta, z Arbuzem na gorąco jest tego najlepszy przykładem, a fascynujące opowieści autorki o odwiedzanych miejscach, mocno zachęcają do ich zobaczenia w rzeczywistości - opis i plan wyprawy już gotowy, wystarczy przeczytać i wyjeżdżać w trasę.

Komentarze
Prześlij komentarz