Wakacje, lato, słońce, plaże, delikatnie falujące morze z przyjemnie ciepłą wodą, oliwki, feta, ouzo, tzatziki i souvlaki, czyli Grecja w całej okazałości! Z książką "Smaki greckiej wyspy" Katarzyny Wrony poczujecie ten vibe niemal od razu. Autorka doskonale oddaje klimat turystycznej wyspy Kos, która zachęca do wypoczynku i poznawania kultury na styku Europy i Azji. Turcja tuż obok, a historia wyspy ma bardzo ciekawe wątki, więc jest o czym czytać. Bohaterka tej powieści ma też kierunkowe wykształcenie w tym temacie, więc dowiemy się interesujących rzeczy i to zupełnie gratis.
Ambitna Katia jest doktorantką i ubolewa nad niskimi dochodami osób próbujących zmierzyć się z karierą naukową. Ma dwadzieścia pięć lat i wie, że to wszystko nie powinno tak wyglądać, a jednak spełnia swoje marzenia o pracy w ulubionym zawodzie. Architektura i mediewistyka to jej pasja i przyszłość zawodowa. Czuje dyskomfort psychiczny i presję finansową, gdy rodzice nie tylko pomagają jej podczas studiów, ale zapraszają ją na wspólny wyjazd do Grecji, za który oczywiście sami płacą.
Tymczasem ląduje z rodzicami w jednym apartamencie na greckiej wyspie Kos. Jako dorosła osoba czuje się niekomfortowo, ale jedynaczka jest oczkiem w głowie mamy i taty, więc trudno im się dziwić, że chcą jej pomóc w miarę swoich możliwości.
💑
Młoda kobieta, która stawia na intelekt, a nie na urodę i modne stylizacje znajduje się w zdecydowanej mniejszości, jak chodzi o współczesne pokolenie young adult. Katia zdaje się zaprzeczać regule i nawet nie wzięła ze sobą na wakacje kosmetyków do makijażu, czego chwilami żałuje, bo obserwując dziewczyny przy hotelowym basenie czy na wieczornych imprezach, widzi jak wyróżniają się w tłumie i ściągają na siebie zachwycone, męskie spojrzenia. Katii oczywiście nie brakuje urody, ale można powiedzieć, że stawia na naturalność, a czy to też wyróżni ja w tłumie? Zdradzę, że owszem i to bardzo.
Pewny siebie, przystojny Mateusz jest rezydentem na wyspie Kos. Zajmuje się pracą dla biur podróży od kilku lat i w spełnianiu oczekiwań turystów przez 24 godziny na dobę osiągnął perfekcję. Z doświadczeniem znawcy, wyłapuje wśród urlopowiczów charakterystyczne osobowości, z góry wiedząc, czego się spodziewać. Katia zwraca na siebie uwagę, nie tylko swoją wyjątkową wiedzą o historii i zabytkach podczas zwiedzania wyspy, ale i emanuje wyjątkową energią. Nie ma co ukrywać, między tymi młodymi ludźmi pojawia się "chemia" i po raz pierwszy czują to podczas prezentowania kroków bachaty, zdecydowanie "niegreckiego" tańca, jak zaznacza Katia, gdy Mateusz prosi, aby mu towarzyszyła w prezentacji.
🌞
„Smaki greckiej wyspy” już od pierwszych stron przenoszą nas w słoneczną, pachnącą ziołami grecką rzeczywistość. To opowieść o stylu życia, prostocie i radości czerpanej z codziennych chwil, oczywiście w skali urlopu, ale jest też czas na refleksje dotyczące ważnych, życiowych tematów. Poszukiwanie siebie, a spełnianie oczekiwań innych czy potrzeba życia na własnych zasadach. To tylko kilka z myśli, jakie przewijają się podczas tej historii. Dotyczą zarówno głównych bohaterów, którymi są Katia i Mateusz, jak
Wyspa Kos staje się miejscem, gdzie można nabrać dystansu do codzienności, ale i poznać siebie na nowo. Można również spotkać kogoś, kto nadaje na tych samych falach. Dynamicznie rozwijająca się znajomość Katii i Mateusza, wcale nie jest tak oczywista, bo pod fasadą pewnego siebie rezydenta, kryją się całe lata niespełnionych marzeń, utrzymywanych w tajemnicy. Frustracja osiąga wysoki poziom i niestety jej efekt dotyka mocno Katię.
Tę powieść napisaną lekkim stylem czyta się bardzo dobrze i choć można by w niej znaleźć słabe punkty, to i tak całość zapamiętuje się jako przyjemną lekturę. Miałabym uwagę co do mało realistycznego zakończenia, zwłaszcza jak chodzi o Mateusza, ale uznaję to za kreatywny literacki zamysł, który w prawdziwym życiu nie miałby zbyt dużej szansy na zaistnienie. W sumie po to są przecież takie wakacyjne powieści - dla rozrywki i wymyślania najlepszych życiowych scenariuszy.Co do warstwy emocjonalnej, skupiamy się na rozwiązaniu problemu, czy warto żyć zgodnie z oczekiwaniami innych i trzymać się standardów, czy podejmować ryzykowne decyzje i zawalczyć o swoje marzenia, wybijając się ponad narzucaną "normę". Co ważne, o wszystkich tych wątpliwościach i przemyśleniach dowiadujemy się w atrakcyjnych okolicznościach przyrody i w wyjątkowo wakacyjnym klimacie, więc co tu dużo mówić, łączymy przyjemne z pożytecznym.
„Smaki greckiej wyspy” to lekka, przyjemna powieść obyczajowa z nutą romansu, idealna dla osób szukających niezobowiązującej, klimatycznej lektury. Nie jest to historia wybitna, ale ma w sobie potencjał i świeżość debiutu. Jeśli lubisz książki, które pozwalają na chwilę uciec od codzienności i przenieść się w ciepłe, słoneczne miejsce – ta propozycja powinna spełnić Twoje oczekiwania.
Egzemplarz pochodzi od serwisu Sztukater.pl
Komentarze
Prześlij komentarz