Pensjonat nad Dunajcem

 

                                                                                    💕

Powieść "Pensjonat nad Dunajcem" to prawdziwy kombajn obyczajowy, który ma w sobie niemal wszystko, co powinno znaleźć się w tego typu książkach. Dwie linie czasowe, wątek historyczny, różne oblicza miłości i relacji rodzinnych. To, co najważniejsze zostaje jednak w samym czytelniku. Ta historia porusza bowiem najdelikatniejsze struny, dające każdemu poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i szczęścia. Daje do zrozumienia, jak łatwo można to wszystko stracić niemal z dnia na dzień, a to puenta bezcenna.

W tej powieści bohaterkami są dwie młode kobiety, wnuczka i jej babcia. Oczywiście babcia w wersji sprzed kilkudziesięciu lat, bo fabuła rozgrywa się w dwóch sceneriach. Jedna współcześnie (choć dla nas to już kilka lat wstecz), a druga w latach 30-tych i 40-tych ubiegłego wieku, również w czasie wojny. Obie historie rozgrywają się w Krakowie i w Krościenku nad Dunajcem, gdzie stoi pewien pensjonat "Szafir". Ten obiekt należy do rodziców Wandy, młodej dziewczyny, która w roku 1935 rozpoczyna naukę w krakowskim studium hotelarskim. Marzy o pracy w branży turystycznej, a dokładniej w pensjonacie rodziców. I choć mogłaby to robić bez kierunkowego wykształcenia, chce się tym zająć z pełną odpowiedzialnością i zaangażowaniem. Wanda zaręczona ze swoim przyjacielem z czasów dzieciństwa - Wacławem, nie jest całkowicie przekonana co do wspólnej przyszłości. Wacław wręcz przeciwnie, chce nie tylko ożenić się z przyszłą właścicielką pensjonatu, ale i wspólnie go prowadzić.  

Pobyt w Krakowie to dla młodej dziewczyny przede wszystkim czas nauki, ale Wanda podejmuje tutaj również swoje pierwsze, poważne decyzje w życiu osobistym. 

Drugi wątek, prowadzony równolegle to opowieść o Alinie, wnuczce Wandy, która podobnie jak babcia chce pracować w turystyce. Podobnie jak jej poprzedniczka, kocha również rodzinny pensjonat, choć nie przebywała w nim zbyt często, a jej rodzice, wręcz unikali podróży do Krościenka i nie lubili tego miejsca. Zadziała jednak coś takiego, jak przeznaczenie i Alina mimo przeszkód, pojawia się pewnego dnia w małym uzdrowisku nad Dunajcem. Pensjonat należy nadal do jej rodziny, ale jest dzierżawiony przez obcych ludzi. Alina w skrytości marzy jednak o jego odzyskaniu i wierzy, że rodzice zgodzą się na zmianę warunków umowy. Sama czuje się przez nich niedoceniona, bo jej starsi bracia mają lukratywne posady według rodziców doskonale radzą sobie w życiu, dobrze zarabiając. Alina jest inna i czuje od dawna, że dla niej nie liczą się tylko pieniądze, ale też pasja do pracy. Pensjonat jest właśnie tym miejscem, który spełnia jej oczekiwania.

Powieść „Pensjonat nad Dunajcem” to historia nie tylko o miłości, ale tez o trudnych wyborach i ich konsekwencjach. O rodzinnych konfliktach i zakresie niezależności, zarówno tej kobiecej, jak i w relacjach rodzic-dziecko. 

Piękne tło opowieści, jakim są Kraków i Krościenko w Pieninach, tworzą scenerię, jaką czytelnik zapamiętuje na dłużej. Alina pewnego dnia znajduje listy swojej babci do jej narzeczonego i odtąd historia nabiera tempa, wyjaśnia się tez wiele rodzinnych sekretów. Ta klimatyczna opowieść o ludziach to także coś więcej, co sprawia, że nie pozostawia nas obojętnymi. Emocje związane z romantycznymi perypetiami młodych ludzi w czasach wojennych, wywołują w nas nieuchronną refleksję nad ulotnością chwil i całego życia. Wszystko może nagle się zmienić również i w innych okolicznościach, o czym przekonuje się współcześnie sama Alina. Wnuczka i babcia mają wiele wspólnych cech. Są młode, piękne i roztaczają wokół wyjątkowy urok osobisty. Ich pęd do niezależności, pracowitość, kreatywność i pasja to zestaw cech, które potrafią zarówno fascynować, jak i wpędzać w kłopoty. Obie przekonały się o tym na własnej skórze. 

Powieść czyta się z przyjemnością, przeżywając historię sprzed lat i tę współczesną. Wątki dość mocno przeplatają się ze sobą, przez co miałam chwilami kłopot z tymi przeskokami w czasie, ale całość na pewno zasługuje na uwagę. Zwłaszcza, że ta historia pozostawiła we mnie nie tylko wspomnienia, ale i ważną puetę dotyczącą przemijania i doceniania najbliższych osób oraz każdej obecnej chwili, w bezpiecznym otoczeniu, takiej, jaka jest.


 

Komentarze