poniedziałek, 22 maja 2017

Uciekająca narzeczona


Majowa niedziela, za oknem deszcz, wiatr i ledwie dwanaście stopni. W domu - wolne popołudnie, cisza. Zatem książka. Pomyślałam: czemu nie, literatura zapowiada się na lekką i przyjemną.
 "Uciekająca narzeczona", od razu skojarzenie ze znanym filmem "Uciekająca panna młoda". Dawno do takich opowieści nie zaglądałam.
Czytam i wciągnęło. Na tyle, by przeczytać całą, w to jedno, zimne majowe popołudnie.

Rzecz o kobiecie, mężczyźnie, uczuciach - w końcu maj to miesiąc miłości. Lucy i Zac, dwoje młodych, kochających się ludzi z poplątaną ścieżką.
Historia zaczyna się intrygująco, już samą zapowiedzią z okładki. Ona straciła pamięć, ale to, co najważniejsze pozostało w niej głęboko, czyli miłość do niego. On natomiast pamięta, że porzuciła go i bez słowa wyjechała. Co teraz? Zawiła historia? Niekoniecznie, ale jest w niej dużo mądrości, tej życiowej.
Sprawa ucieczki "sprzed ołtarza" powoli zostaje wyjaśniona. Nie ma wprawdzie pościgów, przestępców, porwań czy okupów. Nie ma knujących intrygantek wokół. No może jedna, ale dosyć nieszkodliwa, jak się okazuje. Nie ma elementów zaskoczenia, ale czytamy z zainteresowaniem.

Akcja toczy się głównie w małym, lekko sennym miasteczku, w którym wszyscy się znają. Sama bohaterka odczuwa tę małomiasteczkową atmosferę wyjątkowo mocno, kiedy wraca z dobrymi intencjami, ale zostaje zaszufladkowana, jako ta, która porzuciła wspaniałego mężczyznę. Skrzywdziła go, więc teraz sąsiedzi, rodzina i znajomi bronią byłego narzeczonego, utrudniając kobiecie choćby znalezienie pracy. Dziewczyna powoli i konsekwentnie próbuje wyjaśnić swoje zachowanie, ale najpierw sama musi je zrozumieć, a przede wszystkim sobie przypomnieć.
Jest to historia o uczuciach, ale nie dajmy się zwieść tytułowi, mamy bowiem drugie dno, a nawet więcej niż jedno.
Mężczyzna i kobieta to wdzięczny temat dla pisarzy. Zachowania w stylu "żuraw i czapla", czyli, że w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało na raz, to praktykowany od wielu lat wątek literatury miłosnej. Tutaj dodatkowy ambaras jest z pamięcią. Kiedy wspomnienia powoli wracają, dziewczyna odnajduje w sobie uczucia, o których wcześniej nie miała pojęcia. Ogromny problem z dzieciństwa, który próbowała wypierać, a nieświadomie przekłada na swoje dorosłe życie.
Wraz z bohaterką, przenosimy się w zupełnie inny świat uczuć. Już nie jest to tylko historia o mężczyźnie i kobiecie. Teraz problem dotyczy, rodziny, rodziców, dzieci, przeżyć, jakie towarzyszą odejściu najbliższych.
Mamy również temat miłości i wierności Bogu. Nasi bohaterowie są ludźmi wierzącymi. Towarzyszymy im nie tylko w niedzielnych nabożeństwach, ale widzimy, że modlitwa jest dla nich codziennym nawykiem. Oni z Bogiem rozmawiają, prosząc w prozaicznych sytuacjach "o telefon, albo choćby esemes", kiedy czekają na kontakt z bliską osobą, a w ważnych życiowych wyborach, zwracają się o radę, pytają, proszą o wskazówki, modlą się w intencjach.
Piękne cytaty, przytoczone w myślach i słowach: "Pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci", "Doskonała miłość usuwa lęk". I to ostatnie zdanie daje naszej bohaterce nową siłę i zrozumienie jej największego problemu.
Znalezione obrazy dla zapytania kwiat ogórecznika w kuchniTytuł "Uciekająca narzeczona" zapowiada opowieść lekką, ale im więcej czytamy, tym bardziej lekkość przechodzi w mądrość i powagę.
Jak ważna jest miłość, akceptacja, troska i przede wszystkim obecność rodziców w życiu każdego dziecka. Jak bardzo powinna być to miłość odpowiedzialna. Ile wspomnień i jakich, zatrzymują dzieci z okresu swoich najmłodszych lat. W jaki sposób kochać drugiego człowieka, by nie skupiać się egoistycznie wyłącznie na sobie i swoich uczuciach? Dlaczego nie warto odkładać miłości na później, kierując się w stronę kariery, spełnienia cudzych ambicji. Wreszcie, co najważniejsze w życiu, nie oddalać się od Boga, nie uciekać, lekceważyć, ale być z Nim w stałym kontakcie.
Nasza bohaterka Lucy, przekonuje się na własnym przykładzie, jak istotna dla niej jest pewność, że jest dla Kogoś ważna i przez Niego kochana.
A kwiat ogórecznika (na zdjęciu powyżej:) ), który zapamiętała jako ten "na odwagę", to mały symbol, pamiątka, która staje się pomostem między nią, jej mamą i Bogiem właśnie. Pomostem - ścieżką, która prowadzi ją do największego szczęścia i spełnienia marzeń.


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Uciekająca narzeczona. Z serii Summer Harbor. Autor: Denise Hunter
Wydawnictwo: Dreams. oprawa miękka. 364 strony.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się nieźle :D Może kiedyś sięgnę ^^

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jak najbardziej :) nie tylko na chłodne popołudnie :)

      Usuń

Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu.

Lekcje życia, jeśli w ogóle takie "brać", to tylko od mistrza życia. A okazuje się, że jest ich wielu. Są różni, wśród nich wie...