Jak być świętym?


Święty...kim jest? Kiedy dzieci słyszą to słowo, przeważnie kojarzą je z figurą lub obrazem w kościele i postacią tak odległą w czasie i przestrzeni, że bardziej bliską niebu niż ziemi. Gdy dorastamy i zaczynamy powoli poznawać historię osób uznanych za błogosławione czy święte, nasze podejście to tematu zmienia się i przybliża osoby znane z książek i fresków.
Okazuje się, że byli to zwyczajni ludzie, żyli w społeczeństwie, pracowali, nawet zdarzało im się grzeszyć. Taka wiadomość uderza w nas, ale nadal raczej nie myślimy o tym, że i my sami moglibyśmy próbować osiągnąć jakikolwiek poziom świętości. Tymczasem w naukach Kościoła katolickiego świętość oznacza możliwość wejścia  do Nieba i ujrzenia Boga, a więc, czy tylko Ci, uznani oficjalnie tutaj na ziemi za Świętych mają taką szansę? Autor przekonuje nas, że my również jesteśmy w stanie tego dokonać, że świętość, jako stan, jest możliwy do osiągnięcia przez każdego człowieka, a droga, którą obieramy w swoim ziemskim życiu prowadzi nas do tego celu w bardzo prosty sposób.

 Ostatecznie ludzie dzielą się tylko na dwie kategorie tych, którzy mówią Bogu "Bądź wola Twoja i tych, do których Bóg powie na końcu "Bądź wola twoja". To my dokonujemy wyboru...

Jest jednak kilka "ale"...Jak to w życiu zwyczajnych grzeszników bywa, na tej drodze nie zawsze jest łatwo, co więcej czasem człowiek ułomny w swej ludzkiej naturze, nie trafia od razu na właściwy tor. Drogi są bowiem dwie, jedna, prowadząca ku czeluściom zła i ta druga, na której drogowskazy pokazują, coraz bardziej zbliżającą się wielką Radość i Światło - droga, w której mamy najlepsze towarzystwo - Boga i Jego opiekę.

Tymczasem na kuszącej ścieżce przyjemności i swobody działania bez nakazów i zakazów, również nie jesteśmy sami, ale kim są tamte osobowości, łatwo się domyślić - cieszą się z każdego nowego grzechu, są zachwyceni swoją skutecznością namowy i wprost uwielbiają, kiedy wciąż łamiemy kolejne przykazania i wykpiwamy naukę Jezusa. Ta droga jest nastawiona na sposób życia, który autor nazywa "bądź wola moja", bo to człowiek sam uważa, że wie wszystko najlepiej, a to, co głosi taka, czy inna religia, to omamianie i manipulacja. Sam jest sobie sterem, żaglem i okrętem....aż pewnego dnia...
Właśnie - bywa taki moment, kiedy rozpędzony przyjemnościami życia bez ograniczeń, człowiek  zatrzymuje się i doznaje mocnego poczucia, że jest na złym szlaku. Wtedy czasem wraca na skrzyżowanie dróg i obiera tę drugą ku Bogu - oto nawrócenie, o którym wielu słyszało,a nawet osobiście przeżyło i które dotykało również znanych Świętych w ich życiu.

Wybór Boga, powierzenie się Bożej Opatrzności to odniesienie do słów "bądź wola Twoja". Pełne zaufanie do woli Kogoś, kto czuwa, a przede wszystkim uwierzenie, że to, czego On naucza jest właściwe, że ten słynny Dekalog, to nie tylko kamienna pamiątka starych czasów, a siedem grzechów, to nie bat Kościoła, lecz przesłanie i przepis na najlepsze życie, jakie można tutaj na ziemi mieć. Pełne spokoju wewnętrznego i radości, płynącej z głębi serca. Do tego modlitwa, którą autor nazywa pępowiną łączącą nas na co dzień z Bogiem, swoiste nastawienie się na "Bożą częstotliwość" i słuchanie tego, co chce nam przekazać .
A co do Świętych, mamy zapewnienie, że wiele cenionych przez ludzi cech, dla samego osiągnięcia świętości nie ma żadnego znaczenia.
"Wiedza erudycyjna nie ma tu żadnego znaczenia - świętość to nie teleturniej. Poziom IQ oraz bystrość nie mają znaczenia - świętość nie wymaga ukończenia Harvardu czy przynależności do Mensy.(...)...widzenie sercem jest największą pomocą w dążeniu do świętości"

"Jedynie w teraźniejszości możesz działać"...
Gdzie jest i jak działa czyściec - tajemnicze miejsce, na które "liczą" zwyczajni grzesznicy, niedoskonali w swej naturze i błądzący w ziemskim życiu? Jest i istnieje, ale nie tak, jak niektórzy sobie planują "wykupić miejscówkę" i oczyścić się z grzechów po śmierci, zanim otrzymają możliwość wejścia do Nieba. To raczej pomoc w tym, czego już zmienić nie będzie można, ale o lepsze życie i postępowanie trzeba walczyć już tutaj na ziemi. Tym bardziej, ze jak wspomina autor, my jako ludzie mamy niezwykły wręcz talent do utrudniania sobie życia.
Przeżywamy przeszłość, martwimy się o przyszłość, a Bóg działa tu i teraz, w teraźniejszości. Nasze przeszłe "ja" już nie istnieje, zmieniliśmy się i jesteśmy innymi ludźmi. A w przyszłości przecież jeszcze nas nie ma, po co więc przeżywać i analizować nierealne? Żyjemy jedynie w teraźniejszości i to tutaj właśnie towarzyszy nam Bóg, ale ponieważ nasza wiara czasem jest zbyt słaba, odczuwamy swoje lęki o przyszłość, a przecież powinniśmy po prostu zaufać.
"Szatan zawsze dąży do tego, byśmy żyli w fikcyjnej, a nie w prawdziwej  rzeczywistości" , bowiem Bóg jest z nami teraz, w chwili obecnej; prowadzi, chroni, a w fikcyjnym, nierzeczywistym świecie Go nie ma.

Oczywiście zdarzają się nam porażki i potknięcia, ale i one mają swoje uzasadnienie. Gdybyśmy nie błądzili, łatwo popadlibyśmy w pychę, którą Bóg uznaje za najgorszy grzech przed wszystkimi. Pławienie w swoich sukcesach i zadufanie w sobie to łatwiejsza droga, ale nie w tym kierunku, który nam sprzyja...Każdy z popełnionych błędów można naprawić, żałować za nie, okazać skruchę i prosić o wybaczenie, jest jednak jeden- ostateczne odrzucenie Bożej miłości i miłosierdzia, o którym autor pisze w kategoriach największej życiowej porażki.
Podpowiada nam, że najważniejszy jest pierwszy centymetr tej drogi, prowadzącej do świętości, bo najbardziej istotny jest przecież jej wybór. Same metody i sposób jej pokonania to zaufanie i pozwolenie się prowadzić samemu Przewodnikowi. Jakie czekają nas przeszkody, o tym dowiemy się z tej książki i o tym, że właściwie wszystkie są całkiem łatwe do pokonania, bo powtarzając za świętą Teresą: "Bóg sam wystarcza".

"Dostosowanie naszej woli do woli Boga jest dostosowaniem siebie do rzeczywistości, do istnienia, gdyż wolą Bożą jest istnienie. Jego Dziesięć Przykazań to dziesięć dróg bycia rzeczywistym zamiast nierzeczywistym (...) A wszystkie dziesięć zawiera się w jednym słowie "Bądź"! 

"Dlatego musimy być święci, Być świętym znaczy istnieć, być nieświętym znaczy nie istnieć. A więc istniej!"
Brzmi, jak parafraza pewnego, krążącego od lat powiedzenia na temat obecności na portalu społecznościowym. Tymczasem w tym przypadku chodzi o znacznie bardziej ważne "zaistnienie"...



Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Jak być świetym? Pierwsze kroki ku świętości. O powierzeniu się Bożej Opatrzności Autor: Peter Kreeft Wydawnictwo: PROMIC. oprawa miękka. 212 stron. 
Książka do kupienia na stronie wydawnictwa: http://wydawnictwo.pl/pl/p/Jak-byc-swietym-O-powierzeniu-sie-Bozej-Opatrznosci/4727

Komentarze

  1. Z ogromną przyjemnością sięgnę po książkę, bardzo lubię takie rozważania o Wierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Na okładce nazwana jest poradnikiem teologicznym i rzeczywiście, warto zachować taką książkę na półce, żeby czasem spojrzeć i zrobić sobie powtórkę z ważnych zasad postępowania. :)

      Usuń

Publikowanie komentarza