Zdrowie na cito poproszę!



                                                                                    💥 

Kiedy powieść komediowa spełni swoje zadanie? Gdy jeszcze na długo po jej odłożeniu, masz uśmiech na twarzy. I ja mam, a skończyłam czytać 24 godziny temu. "Zdrowie na cito poproszę" to druga część komediowej serii Pawła Piliszko. Pierwszą była niezwykła relacja z pobytu w sanatorium, czyli "Przepraszam, bo ja pierwszy raz". W tej historii, wraz z głównym bohaterem mamy okazję sprawdzić, jak wyglądają usługi rehabilitacyjne świadczone zarówno ze skierowaniem, jak i w wersji płatnej. Poznajemy różnego typu zabiegi z pozycji pacjenta, często nieprzygotowanego i zaskoczonego procedurami. Na długo zapamiętam sesję z igłami czy sposób radzenia sobie z "wędrującą nerką". I oczywiście temat zdrowia, a właściwie jego odzyskiwania może nie każdego zachęcić, ale już spektakularne opisy i humor sytuacyjny, raczej nikogo nie pozostawią obojętnymi. 

Czytając powieść komediową oczekuję poprawy humoru, ale nie spodziewałam się, że niepohamowaną salwę śmiechu wywoła we mnie opis wyniku badania, a dokładniej reakcja pacjenta na tę treść. Szczerze mówiąc dawno nic mnie tak nie rozbawiło. A to było dopiero czwarty rozdział!

💫 

Odwiedzimy również nieustannie nam panujący zakład ubezpieczeń społecznych, dowiadując się z pozycji petenta sporo na temat reguł i zasad działania tej instytucji. Każdy, kto ma do czynienia z tym urzędem, wie, jak istotny jest dystans do problemów, cierpliwość w poczekalni i stoicki spokój przy okienku. Wraz z naszym głównym bohaterem przeanalizujemy różne sposoby odzyskiwania dobrej formy, od intensywnych spacerów i liczenia kroków, poprzez różnego typu diety, aż do ćwiczeń bardziej lub mniej skomplikowanych. Na takiej sesji jogi, jaką przeżył Paweł, na pewno nie byliście, a jeśli chcecie dowiedzieć się, czym są "hopki", to już spieszę wyjaśnić, że nasz bohater był szczerze oburzony prowadzącymi te zajęcia. W sumie nie dziwię się, bo jak wytrzymać z kimś, kto bezczelnie podskakując, mówi cały czas do ćwiczących i nie ma ani grama zadyszki, a jego ciało wygina się jak jakieś żelki. To relacje niemal szczegółowe, a takich znajdziecie w tej książce naprawdę dużo. Pozwalają nie tylko dobrze wyobrazić sobie te sceny, ale i wczuć się w pozycję kogoś, kto próbuje poprawić niedoskonałości ciała i zawalczyć o formę sprzed lat. A tak przy okazji, kołowrotek przekazywania danych, wystawiania skierowań do skierowania oraz określenia takie, jak "osoba medyczna" czy "osoba lekarska" wzbudzają we mnie podobną reakcję, jak u głównego bohatera, czyli poczucie powstawania "balonu z absurdu wypełnionego nerwogazem".

👀 

O tym, jak trudno jest na tej systemowej drodze dojść do zdrowia, wie chyba większość osób. Terminy wizyt za -naście miesięcy, nieustanne wdzwanianie się w wolną linię z oczekiwaniem na połączenie, trafianie na medyków bliżej nieznanych, by nie powiedzieć przypadkowych czy akceptowanie diagnoz co najmniej kontrowersyjnych i usług bardzo niekomfortowych - to coś, co wyróżnia polski system opieki zdrowotnej. Główny bohater ma na imię tak, jak autor, bo wiele rzeczy wydarzyło się naprawdę, choć oczywiście nie zawsze w tak mocno "zarysowanej" formie. Czytając książkę zdajemy sobie sprawę, że wyobraźnia i subiektywna ocena są tutaj dominujące, ale jakoś mimowolnie kojarzymy siebie lub opowieści naszych przyjaciół i krewnych z podobnych sytuacji... i brzmią jakby znajomo.

Poczucie humoru autora jest mi bliskie, więc zarówno całe opisy, jak i nazewnictwo czy słówka zapamiętuję z uśmiechem. Do takich z pewnością zaliczam "peselozę galeryjną" czy relację z jogowo-taichigowych ćwiczeń relaksacyjnych. Zapamiętam również zasadę, ze podczas terapii manualnej można krzyczeć, płakać i przeklinać, ale nie wolno oddawać terapeucie. A to tylko trzy z wielu powodów do przeczytania tej jedynej w swoim rodzaju powieści opartej na faktach!

 

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej

Tytuł: Zdrowie na cito poproszę!

Autor: Paweł Piliszko

Wydawnictwo: Arbow.pl

Liczba stron: 272

Oprawa miękka

Komentarze