🌅
Drugi tom serii "Zakątek szczęścia" ponownie przenosi nas do Pobierowa i w jego okolice! Małe miasteczka czasem skrywają tajemnice z przeszłości i w tej części odkrywamy jedną z nich wraz z Ryszardem. Pojawiają się pogłoski o duchach i grobie niemieckiego żołnierza pochowanego w pobliskim lesie. Zoja otrzymuje niespodziewany spadek i inwestuje okazyjnie w mały domek, jednak coś albo ktoś nie pozwala im tam mieszkać w spokoju.
👪
W tej części historii jest trochę smutku i życiowych dramatów, ale wszystko okraszone również i małymi szczęściami, które przynosi los naszym bohaterom. Znani z poprzedniego tomu Aldona i Michał przeżywają swój pierwszy kryzys w związku. Z kolei u Piotra i Doroty raczej spokojnie i sielankowo, bo ich rodzina się powiększyła i wspólnie wychowują małą Amelkę. Matylda została więc szczęśliwą babcią. Jako żona wspiera natomiast Władysława - długoletniego wójta Pobierowa, który ma problemy z bardzo niesympatycznym mieszkańcem miasteczka. Ten wątek zakończy się w zaskakujący sposób dla obu stron konfliktu, więc warto go uważnie śledzić.
Jedną z bohaterek tego tomu jest również Aurelia. Kobieta mieszka na co dzień w Niemczech, bo wyszła za mąż za starszego od siebie Christiana. Niemiec nie przepada za Pobierowem, ale Aurelia marzy o domu właśnie w tym nadmorskim, polskim miasteczku. Kiedy udaje jej się zakupić nieruchomość, z przyjemnością spędza czas nad Bałtykiem. Niestety w samotności. Kiedy postanawia wrócić do męża i ponownie zachęcić go do wspólnego wypoczynku w Pobierowie, zastaje w mieszkaniu dwuznaczną sytuację, która ewidentnie wskazuje, że jakaś kobieta a może nawet kobiety zajęły jej miejsce. Czy w takim razie warto walczyć o związek i wyjaśniać sobie szczegóły? Ta sytuacja pokazuje, że owszem i to bezzwłocznie.
W Pobierowie bywają różni goście. Tym razem odwiedzają go również cztery feministki i organizują spotkanie dla kobiet. Co z tego wyniknie? Same prelegentki otrzymają niezłą lekcję życia.
💬
Książka Doroty Schrammek zabiera nas nie tylko do nadmorskich miasteczek, ale i w podróż emocjonalną. Ta opowieść nie ma dynamicznej akcji, bo nie o to chodzi, gdy poznajemy bohaterów i ich codzienność. Angażujemy się natomiast w ich problemy i wczuwamy w klimat miejsc. Mamy okazję przeżywać z nimi i te dobre i złe chwile. Uczyć się zrozumienia drugiego człowieka i próbować wspólnie nakreślić drogę do szczęścia, mimo pojawiających się na niej przeszkód. Odpowiadamy sobie również na różne życiowe pytania dotyczące konsekwencji podejmowanych decyzji czy wpływu, naprawiania błędów z przeszłości i ich wpływu na teraźniejszość. Na pewno książkę czyta się lepiej, znając już głównych bohaterów z pierwszego tomu, dlatego polecam rozpoczęcie od lektury powieści "Horyzonty uczuć".

Komentarze
Prześlij komentarz