🚚
Książka „Byłem kurierem w Pekinie” to poruszający i niezwykle autentyczny obraz współczesnych Chin widzianych z perspektywy osoby średniego, a nawet niższego szczebla w hierarchii społecznej. A my, jako czytelnicy, możemy zastanowić się, czy rodzaj wykonywanych prac decyduje o losie człowieka? Zdecydowanie tak. A czy jest to właściwa opcja kwalifikowania życiowych możliwości? Zdecydowanie nie. I te myśli zostawiam tutaj już na początku,
Z okładkowego zdjęcia patrzy na nas sympatyczny młody mężczyzna z tym charakterystycznym, miłym uśmiechem osób pochodzących z Dalekiego Wschodu. To uśmiech, który często widujemy również przy znanych z azjatyckiej tradycji ukłonach, wykonywanych w podziękowaniu czy przy pozdrowieniach. Miły wyraz twarzy i wrażenie, że ten mężczyzna ma spokojny i zrównoważony charakter, ale czy to wszystko nie jest okupione codzienną wewnętrzną walką o siebie?
🚍
Autor Hu Anyan po ukończeniu szkoły średniej pracował w różnych miejscach. Był między innymi kelnerem, sprzedawcą w sklepie spożywczym, pracownikiem stacji paliw i firmy logistycznej, kurierem oraz dostawcą jedzenia w sieci barów szybkiej obsługi. Dla jednych jest to coś niezwykłego, dla innych norma. I przyznam, że czytając tę powieść, oscylującą chwilami na granicy reportażu, zaliczam się do tej drugiej grupy odbiorców. Mieszkając w naszym kraju, jestem całkowicie przyzwyczajona do tego typu "ścieżek kariery". Co więcej, jako osoba często korzystająca z usług kurierów, obserwuję częste zmiany personalne w tej branży i wiem, że to, o czym pisał Hu Anyan, w bardzo zbliżonym zakresie dzieje się również i u nas. Zastanawiałam się tylko, czy czasami nie jest na jeszcze bardziej podłych warunkach, bo tutaj bohater informuje nas na przykład, że w jednej z firm logistycznych mogli korzystać ze stołówki pracowniczej, gdzie - uwaga - ryż był darmowy i można było go jeść bez ograniczeń.
I pewnie są takie miejsca na świecie albo odbiorcy, którzy z niedowierzaniem czytają, że kurier pracował po dwanaście godzin dziennie. Tylko, że nasi polscy dostawcy paczek są niemniej obciążeni, a kiedy obserwuję ich w dniach szczególnych, jak święta, to mam wrażenie, że biją znacznie wyższe rekordy. Hu Anyan ma też niejednego naśladowcę w sieci, bo niejednokrotnie trafiałam na posty dotyczące codziennej pracy kuriera w Polsce. To ciekawa ścieżka, która zaprowadziła tego chińskiego autora na drogę pisania, bo publikował swoje relacje w sieci i pewnego dnia w czasie lockdownu, jeden z jego esejów stał się viralem.
💬
Autor nie tylko relacjonuje codzienność wykonywanych przez siebie profesji, ale przede wszystkim odsłania mechanizmy funkcjonowania ogromnej chińskiej metropolii, w której tempo życia często przytłacza jednostkę. Szczerze - oczywiście, na tyle, ile pozwolił system - pokazuje nam rzeczywistość. Codzienne zmęczenie, walka z czasem i wymaganiami klientów są przedstawione w reportażowym stylu, co sprawia, że czujemy się, jakbyśmy uczestniczyli w tym życiu.
Książka „Byłem kurierem w Pekinie” znalazła się na listach światowych bestsellerów. Zapewne był w tym jakiś społeczny cel, bo tak, jak napisałam, niewiele zdziwiło mnie w jej przekazie. Nie byłam też w żaden sposób zaskoczona czy zbulwersowana, bo takie rzeczy dzieją się również i w naszej rzeczywistości. Może to szok dla kogoś, kto nigdy nie zaznał "zwyczajnej" pracy, ani osobiście ani empatycznie nie wczuł się w sytuację ludzi, których mija na co dzień. Powierzchowne relacje międzyludzkie, kontrasty społeczne, obojętność na drugiego człowieka, podporządkowanie swojego życia pracy - Pekin nie jest odosobnionym miejscem pod tym względem. Globalizacja zrobiła swoje. Mamy wiele wspólnych cech i realiów, a być może nawet dążymy do tych samych celów, które ktoś przed nami - jako społeczeństwami - stawia?
💫
Bystre oko autora i jego autentyczność pozwala nam również zaobserwować ogromne zmiany pokoleniowe w sposobie myślenia. Kiedy pisze, że rodzice uczyli go jedynie tego, jak być dobrym dla innych i nie powiedzieli, że trzeba bronić swoich interesów, to w oku może zakręcić się łza wzruszenia. Bo tego świata pełnego wiary w dobro i wzajemną ludzką pomoc już nie ma. Wspomina również o tym, że właśnie rodzice mieli największy problem z dostosowaniem się do nowych zasad, co okupili stanem przygnębienia i poczuciem wyobcowania.
Podsumowując, „Byłem kurierem w Pekinie” to wartościowa i skłaniająca do refleksji lektura, będąca bardzo osobistą opowieścią o życiu człowieka - niektórzy dodaliby określenie "szarego" człowieka. Tylko dlaczego ta szarość wymyślona przez bogatych, ma odzwierciedlać nijakość, przeciętność i małe znaczenie? Ano właśnie i to jest klucz do zrozumienia tej treści. Warto postawić się na innym miejscu, żeby zrozumieć znaczenie ludzkiego życia i to, że w przeciętnej pracy, są bardzo często zatrudniani wyjątkowi ludzie. Jednym z nich był Hu Anyan - obecnie pisarz na pełny etat.
Egzemplarz pochodzi od serwisu Sztukater.pl

Komentarze
Prześlij komentarz