"Ostatni powrót" to opowieść o osobistych dramatach, które mimowolnie wciągnęły głównego bohatera w świat przestępczy. Od razu zaznaczę, że stało się to naprawdę wbrew jego woli. Kibicujemy mu więc z całych sił podczas czytania tej opowieści, aby mógł wyrwać się z sideł zastawionych na niego przez niefortunny los.
Marcin jest marynarzem i jako dowódca okrętu transportowego żegluje po morzach i oceanach. Jeden potężny sztorm na jednym z nich staje się początkiem tragicznych wydarzeń. Marcin zostaje wyrzucony na burtę i uznany za zaginionego. Tymczasem jego życie, choć wisiało na włosku, zostało uratowane, a mężczyzna wyrzucony na brzeg trafia w nienajlepsze środowisko. Niestety po tym wypadku traci pamięć i nie ma pojęcia, ani kim jest, ani skąd przybył i co wcześniej robił. Jego nowe życie zaczyna się komplikować, kiedy okazuje się, że jest wykorzystywany do działań przestępczych. Tymczasem, gdzieś w dalekiej Polsce, Marcina opłakuje jego żona i dzieci.
Ta niezbyt długa, ale bardzo dynamiczne historia przebiega w ciągu kilku lat. Marcin uczy się żyć od nowa na zupełnie innych warunkach. Niczego nie pamięta, a jego "egzotyczną" tożsamość zdradza jedynie nietypowy akcent, gdy posługuje się językiem angielskim.
💰
Fabuła opiera się na tajemnicach, niebezpiecznych związkach z lokalną mafią i nieoczekiwanych zwrotach akcji. Jest w tej opowieści kilka wątków, które niezbyt mnie przekonują i nie wiem, czy wynika to z mojego własnego sposobu myślenia, czy będzie to także coś mało wiarygodnego dla innych czytelników. Niemniej nie potrafię sobie wyobrazić, że tego typu sytuacja miałaby miejsce w prawdziwym życiu. Chodzi mi przede wszystkim o więzi między ojcem, a dziećmi czy żoną - podobno ukochaną. Czy faktycznie człowiek aż tak zmienia się pod wpływem połączeń neuronowych w mózgu, które przez pewien czas przestają działać tak, jak dawniej? I sama osobowość całkowicie zaprzecza tej pokazywanej wcześniej? Nie wiem i nie będę się zastanawiać, ale zakończenie pozostawiło po sobie etyczny niesmak i coś, co chyba musiałby mi wytłumaczyć sam bohater tej opowieści.
W tej historii pojawia się też sporo pytań o tożsamość, bo ktoś, kto zaczyna nowe życie z dala od poprzedniej rzeczywistości pokazuje tak naprawdę kim jest, głęboko w środku. Uporządkowane życie zakochanego w swojej żonie - męża, kochającego ojca, poważanego pracownika i przełożonego, nagle zamienia się w nicość. Nowy rozdział życia rozpoczyna się wśród obcych ludzi, a to, co pamięta Marcin wydaje się tak nikłe, że nie wiem, jak zrozumieć dostęp do wspomnień choćby na bazie ojczystego języka. Czy nie można "po nitce do kłębka" odnaleźć swoich korzeni, poszukując kontaktu z krajem? Czy rzeczywiście cały fundament wspomnień zanika tak mocno, że liczy się tylko teraźniejszość, a cała przeszłość wyparowuje?
💥
Jestem przekonana, że autor zgłębił temat amnezji i psychiki ludzkiej i na tej podstawie napisał historię o Marcinie i jego losach, ale całość odebrana emocjonalnie, po prostu jest trudna do przyjęcia. I uznaję to za sukces literacki, bo stworzona opowieść stała się tak realna, że wywołuje właśnie takie odczucia. Czytelnik poznając całą fabułę, może odnieść wrażenie, że jest to historia, która dotyczy kogoś prawdziwego. A ponieważ postać została zbudowana tak realistycznie, to i słowa, którymi się kieruje mogą stać się przesłaniem: "budzisz się rano i wiesz, że możesz zrobić, co chcesz i być, kim tylko zechcesz. Jedyną przeszkodą jesteś ty sam". Z jednej strony podejście pozytywne dla samego bohatera, a z drugiej coś barzdo egoistycznego, co wpływa też na losy i uczucia innych ludzie z nim powiązanych. Bo przecież strony medalu są dwie i zawsze trzeba je dostrzegać.
Egzemplarz pochodzi od serwisu Sztukater.pl
Komentarze
Prześlij komentarz