„Lekarz rodzinny” Aleksandry Zając to nietuzinkowo opowiedziana historia o ludziach z dwóch różnych środowisk. W tle Górny Śląsk i Kraków, czyli regiony geograficznie niezbyt odległe, a jednak ich mieszkańcy mentalnie znacząco różnią się między sobą. Powieść przenosi nas do małych śląskich Markowic, gdzie ogromną rolę odkrywają w życiu tradycja, religia, a przede wszystkim rodzinne więzy. Gościmy również w Krakowie, zarówno w środowisku studenckim, jak i lekarskim.
🌄
Agnieszka została wychowana przez babcię Reginę, bo jej rodzice zginęli w tragicznym wypadku, kiedy dziewczynka była niemowlęciem. Jej losy są blisko połączone z życiem najbliższej kuzynki Sylwii, z którą wspólnie się dorastała. Razem chodziły do szkoły, bawiły się i zdradzały sobie największe sekrety. Dużo je łączy, ale ich charaktery są skrajnie różne. Agnieszka, niezwykle zdolna perfekcjonistka, marzy o zawodzie lekarza. Sylwia nieco bujająca w obłokach, ma artystyczną duszę i chciałaby zawodowo zająć się pisaniem książek. O ile pomysł studiowania medycyny, jest bardzo pochwalany w rodzinie, to już pisarstwo wręcz niedopuszczane do realizacji. Rodzice Sylwii chcieliby, aby córka miała konkretny zawód i ostatecznie, dziewczyna ląduje na wydziale politologii.
Agnieszka i Sylwia przeprowadzają się do Krakowa, a tam czeka na nie zupełnie inne życie i środowisko, w którym każda z nich odnajduje się w inny sposób. Agnieszka już na początku studiów poznaje Mateusza - pochodzącego z rodziny lekarzy. Młoda i zdolna studentka z prowincji radzi sobie z nauką znacznie lepiej, niż Mateusz popychany w tym kierunku przez rodziców.
Ten kontrast między dwoma rodzinami i światami stanowi klucz do wyjaśnienia wielu sytuacji i reakcji na problemy, które pojawiają się w życiu członków obu środowisk. Z jednej strony dobrobyt, znajomości wśród elit, wysoki status społeczny i możliwość podróżowania po świecie. Z drugiej strony przywiązanie do tradycyjnych wartości i zwyczajne, skromne życie w gronie najbliższych.
Małżeńskie życie też bywa zupełnie inne. W Krakowie, związek dwójki lekarzy wydaje się z pozoru udanym, ale wewnętrzne różnice są ogromne. Ciekawym spostrzeżeniem jest to, że młodość wszystkich zbliża, ale im ludzie są starsi, tym te podziały są silniejsze i bardziej widoczne. I to obserwujemy również w przypadku tego związku.
⌛
Jednym z wyróżników tej powieści jest język, jakim została napisana. Pojawia się wiele wyrażeń z gwary śląskiej. I tak, możemy dowiedzieć się, że "starości" to w tej gwarze "strapienia i troski". a żeby powiedzieć o kimś, że jest wykształcony, używa się słowa "wybildowany". Specyficzny styl i techniki wyrazu nadają tej opowieści nie tylko wyjątkowości, ale i pewnej szlachetności narracji, znanej bardziej z dawnych książek, niż z tych pisanych współcześnie. Refleksyjnego charakteru nadają natomiast elementy poetyckie umiejętnie wplatane w treść opowiadanej historii.
To powieść o tym, że w rodzinie mogą znaleźć się zarówno osoby, które zawsze pomogą i staną po Twojej stronie, jak i takie, które wykorzystają znajomość Twoich słabych stron i nie powstrzymają się przed zadaniem ciosu. To także historia o tym, jak wciąż aktualne są tematy mezaliansu i zamkniętych środowisk oraz dzielenia na sfery niższe i wyższe. Jest jednak i o czymś najważniejszym, że nie to jest wartościowe, co pozornie na takie wygląda, bo patrzeć trzeba znacznie głębiej.
"Lekarz rodzinny" nie jest lekką powieścią obyczajową o ludziach, ale bardziej o tym, co ich dzieli i rzadko ma szansę na rozmycie granic. I nie chodzi bynajmniej o różnice pochodzenia z odmiennych środowisk, choć i te odgrywają dużą rolę. Są tutaj literackie postacie z osobowościami pełnymi emocji, lęków i słabości, których nie sposób wzajemnie pogodzić. Ich autentyczność pozwala więc na wciągnięcie w historię, jaką mogłoby napisać samo życie. Poznani w tej powieści ludzie odgrywają doskonale swoje role w tym swoistym spektaklu ze skomplikowanym scenariuszem.

Komentarze
Prześlij komentarz