piątek, 13 października 2017

KUBA


Piłkarz, o którego życiu prywatnym jeszcze kilka lat temu niewiele wiedzieliśmy. Stał się sławny, napisano książkę. Biografie to trudny temat. Zdarzają się niewypały, które przereklamowane lądują gdzieś w supermarketach, w koszach za 5 zł. Tej tam nie spotkałam, ale nawet gdyby się znalazła, bo na przykład nakład był zbyt duży, zabierzcie ją stamtąd! Wydajcie piątkę i przeczytajcie historię, która każdego wzruszy, każdego poruszy i pozwoli uwierzyć w człowieka. Celebryci, sławni i bogaci, w większości połakomili się już na swoje autobiografie. Popłynęli z nurtem, ale śmiem twierdzić, że nikt nie ma takiej przeszłości, jak Jakub Błaszczykowski. Po wielu latach milczenia, wypowiedział tę najtrudniejszą z prawd głośno. Nie krzyczy, ale i nie mówi z ukrycia. 

Ta książka jest na pewno wielką gratką dla wielbicieli talentu Kuby, znajdą tam opisy z boiska, wspomnienia i opowieści trenerów, kolegów piłkarzy oraz każdego, z kim można porozmawiać o piłce, słynnych meczach i graczach. Tutaj widać, że autorka również interesuje się futbolem.
Dookoła mamy obecnie Roberta Lewandowskiego, coś, jak przed laty Małyszomania. Tylko czekać, aż wyskoczy nam z lodówki. Błaszczykowskiego dużo mniej, ale i sukces inny. 
Kuba w tej książce mówi "przez piłkę" o swojej wygranej w życiu prywatnym, rodzinnym, tym najbardziej osobistym. To nie był grzeczny, mały chłopczyk, którego rodzice wspierali, wozili na treningi, dbali i pomagali. Tam wydarzył się dramat, a Kuba go przeżył najbardziej, jak tylko może odczuć to dziecko. Koszmar, który zmienił na zawsze jego życie. Półtora centymetra, które zdecydowało o tym, że Anna Błaszczykowska - mama Kuby - nie przeżyła pchnięcia nożem. Potem były smutek, gniew, żal, bunt, agresja. Wszystko, co po takich wydarzeniach musi się pojawić. Mógł wylądować na marginesie, a wyszedł na podium, na szczyt, o którym marzył. Talent, praca, determinacja i wiara. Wiara w spełnienie marzeń, ale i wiara w Boga. O tym również nigdy nie wstydzi się mówić. Zaszczepiona przez matkę, pielęgnowana przez babcię. Dawała mu niejednokrotnie największą siłę, by żyć i podnosić się z kolan.
"Spełnienie marzeń to najważniejsza rzecz w życiu człowieka. Im więcej ich masz, im więcej możesz ich spełnić, tym bardziej czujesz się dowartościowany. Na samym końcu to ty decydujesz, jak swoje życie poprowadzisz i jakie je będziesz miał. Decydujesz o tym, czy jesteś coś wart, czy nie." - to słowa Kuby.


Tutaj nie tylko bohater książki przyciąga, bo i forma tej biografii z pewnością bardzo zachęca do przeczytania. Nie jest zestawem suchych faktów, dat, wywodów. Jest to żywa opowieść. Mnóstwo wypowiedzi znajomych Kuby, jego członków rodziny, tych najbliższych i dalszych, przyjaciół ze szkoły, tych najstarszych i tych z boiska, kiedy już stał się sławny. W tym wszystkim przeplata się dialog - wywiad - długa rozmowa pomiędzy autorką Małgorzatą Domagalik, a Kubą. Dobrze napisana i dobrze się czyta - opowieść nazwana na okładce jako historia ludzka. I tak jest. Opowieść o człowieku, który mimo młodego wieku może nauczyć i przekazać wiele mądrości z tego, co przeżył. Takich wzorców nam potrzeba w dzisiejszym świecie. Nie napompowanych, sztucznie wypełnionych i lansowanych, z parciem na szkło, ale tych z krwi i kości, prawdziwych, często i popełniających błędy, ale potrafiących zamienić porażki w największy sukces. Dzięki swojej sile, charakterowi, determinacji i pracy. Szacunek!


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: KUBA Autor: Jakub Błaszczykowski i Małgorzata Domagalik ; Wydawnictwo Foksal Sp. z o.o.. Oprawa twarda. 364 stron.

środa, 11 października 2017

Stylowa kawiarenka. Receptury z dawnych lat.

Każda, ale to każda kobieta, która lubi piec albo gotować, marzyła kiedyś o własnym kąciku restauracyjnym lub cukierni, gdzie mogłaby oddać się swojej pasji bez ograniczeń. Niestety dziewięćdziesiąt procent tych marzeń pozostaje niezrealizowanych i tylko mała grupka odważa się na własną działalność i połączenie swojej pasji z pracą. Nie można się temu dziwić, bo przecież nie wszyscy mogą być cukiernikami, choć ich wypieki chwali cała rodzina i przyjaciele. 

Książka "Stylowa kawiarenka" to odpowiedź na potrzeby domowych cukierników. Atmosfera dawnych lat, przepisy, które służą od wielu lat nie tylko gospodyniom domowym, ale przede wszystkim znanym mistrzom cukiernictwa. Oczywiście na pewno ci ostatni ma swój magiczny, tajemniczy dodatek, który sprawia, że jego wypiek jest szczególny, ale podstawa jest ta sama. Tutaj możemy ją poznać.
Przygotujcie się więc na pieczenie Tortu Sachera i Szwarcwaldzkiego, strudla z jabłkami i szarlotki z bitą śmietaną. Poznacie przepis na eklerki i pyszne drożdżowe ciasta. A gdy przyjdzie ochota na domowe słodkie drobiazgi, proszę bardzo: trufle, czekoladki, krówki, kulki marcepanowe i kokosowe. Proponowane desery na ciepło mogą umilić niejedno niedzielne popołudnie: omlety, puddingi, leguminy z kaszy manny albo ryżu, no i oczywiście sztandarowy deser kuchni francuskiej creme brulee. Baklawa, kremówka, merengi, faworki i pączki. Kremy, musy, galaretki, lody i kawa. Każdy z przepisów mógłby sprawdzić się zarówno w prowadzonej przez was kawiarence dla nawet najbardziej wymagających klientów jak i w domowym zaciszu dla najbliższych, czekających na pyszności w domowym wydaniu.
Kilkadziesiąt świetnych przepisów, przepiękne, kuszące zdjęcia. Wszystko podzielone na rozdziały : torty i ciasta, ciastka i ciasteczka, słodkie drobiazgi, desery ciepłe, desery zimne oraz kawa i herbata. Wśród wielu książek w mojej domowej kulinarnej biblioteczce, ta jest jedną z najczęściej "pobrudzonych" mąką ;)
Receptury są różnorodne i sprawiają, że mając tę książeczkę, posiadacie cudowny sposób na wyczarowanie smakowej uczty w domowej i nie tylko domowej kawiarence. Goście z pewnością wrócą do was szybciutko i ze zdwojoną siłą :)

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Stylowa kawiarenka - receptury z dawnych lat. Autor: B.Woźniak ; Wydawnictwo Olimp Media Sp. z o.o.Sp.k.. Oprawa twarda. 126stron.

poniedziałek, 9 października 2017

Sezon życzeń


Hotel "Życzenie B&B" i restauracja "Le Grille", nowa inwestycja, odważne przedsięwzięcie. Restauracja oferuje wykwintne dania kuchni francuskiej czy włoskiej. Można tam skosztować zarówno quiche lorraine, creme brulee jak i fettuccine carbonara czy przepyszny befsztyk z polędwicy. Można również wziąć udział w kursie kulinarnym, gdzie w małych grupach, nauczymy się przyrządzać smaczne ciasto czekoladowe z wiśniami i zgłębimy tajniki gotowania oraz poznamy sekrety profesjonalistów. Dodatkowy atutem restauracji jest jej lokalizacja - w starej, pięknej willi z ogrodem. A to wszystko w małym miasteczku Chapel Springs, latem licznie odwiedzanym przez turystów, a zimą kameralnym, spokojnym miejscu.

Hotel i dobrze prosperująca restauracja są marzeniem młodej kobiety PJ McKinley, rodowitej mieszkanki Chapel Springs. Wróciła do miasteczka po studiach i pragnie tutaj właśnie rozpocząć swoje dorosłe życie i pracę, którą uwielbia. Teraz wszystko zależy od właścicielki wspomnianej willi z ogrodem. To ona i jej doradcy zdecydują, czy dziewczyna zasługuje na zaufanie i warto powierzyć jej zabytkowy dom.

W dniu, kiedy PJ ma przedstawić swoje plany decydentom, pojawia się nieznajomy mężczyzna Cole Evans. Jest także zainteresowany wynajęciem willi, bo przyjechał do miasteczka, by podobnie jak PJ spełnić swoje plany o wymarzonym przedsięwzięciu. Jego pomysł nie dotyczy jednak biznesu. Dom przejściowy "Rozdroża" ma służyć młodzieży opuszczającej domy rodzin zastępczych. Miałby być miejscem, gdzie młodzi ludzie otrzymają wsparcie i pomoc, umożliwiające im ukończenie szkół, naukę zawodu, pójście na studia, czy rozpoczęcie samodzielnej pracy. To działalność społeczna, która potrzebuje sponsorów i inwestorów. Rada ma dość łatwe zadanie. Okazuje się jednak, że konkurs zostaje rozstrzygnięty w nieoczekiwany sposób. Zarówno PJ jak i Cole według właścicielki willi zasługują na zaufanie. Powierza swój dobytek im obojgu, ale na jeden rok, po którym zdecyduje, kto radzi sobie lepiej. Odtąd mają dzielić się miejscem i wspólnie utrzymywać willę w jak najlepszym stanie, prowadząc jednocześnie swoje przedsięwzięcia.

Cole i PJ spotykają się w mało sprzyjających okolicznościach, a będąc konkurencją nie darzą się zbytną sympatią. Powoli jednak sytuacja, w jakiej się znaleźli pomaga im poznać się lepiej. Dowiadują się o sobie i swoim życiu tak wiele, że nie mogą być nadal przeciwnikami na tym ringu. Stają się przyjaciółmi, a miłość już czeka za rogiem...
W powieści Denise Hunter znajdziecie mnóstwo emocji. Przygotujcie też chusteczki. Będzie naprawdę wiele wzruszeń i to tych najgłębiej dotykających wrażliwe serca, bo kiedy spotyka się dwoje ludzi tak bardzo zasługujących na szczęście i tak bardzo potrzebujących prawdziwej,, szczerej miłości, to nie może być inaczej. A wydarzenia, z którymi przyszło im się zmierzyć w przeszłości, tylko utwierdzają w tym odczuciu. 
Znajdziecie tu wszystko, o czym w życiu trzeba wiedzieć. Poruszane problemy samotności, poczucia winy, odpowiedzialności. Życiowe dramaty, trudne decyzje, temat relacji w rodzinie czy związków z niewłaściwymi partnerami. Wszystko to, co w życiu się zdarza. Wszystko o czym powinno się rozmawiać, by nie tłumić emocji. Życie takie, jakie jest i to, jakim chcemy, by się stało. Spełnianie marzeń i dążenie do celu, do prawdziwego poczucia szczęścia. A przy tym największa moc, która pozwala zmierzyć się z każdą przeszkodą, moc modlitwy i wiary w Boga. Bohaterowie tej powieści nie zapominają o tym, kto pomaga, decyduje o ich losie i kto opiekuje się nimi w każdej, również tej najcięższej chwili życia. Polecam.


Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Sezon życzeń; Autor: Denise Hunter; Wydawnictwo Dreams. Oprawa miękka. 
368 stron.

środa, 4 października 2017

Ćwiczenie woli


Malutka książeczka, a wewnątrz wszystko, co mogliście dotąd przeczytać w opasłych tomiskach różnorodnych poradników. Kojarzycie neurolingwistyczne programowanie, ewolucja tożsamości, systemy nadrzędne, negatywne emocje i tym podobne sformułowania? Tymczasem z tej małej, niepozornej książeczki dowiadujemy się, że najważniejsza jest swojsko brzmiąca silna wola. To od razu przemawia do wyobraźni. Nie potrzeba wielu słów, nie musimy rozumieć tych wszystkich trudnych nazw, nie trzeba czytać kilkuset stron wywodów specjalistów, mówców czy trenerów. Tutaj niecałe sto stron wnosi w nasze życie energię, pomysł i chęć do działania. 

Silna wola gra główną rolę we wszystkich aspektach naszego życia. Nie tracąc jej i ćwicząc systematycznie, osiągniemy - jak obiecuje autor -  wymierne korzyści zarówno w życiu duchowym, moralnym, zawodowym jak i społecznym oraz rodzinnym. 
"Dla człowieka mającego silną wolę trudności nie są przeszkodami, które zatrzymują go w drodze, lecz trampolinami, dzięki którym przekracza własne ograniczenia".
Znajdziemy konkretne porady, na przykład dla małżonków, rodziców. Proste i konkretne treści, które łatwo zapamiętać. Jak choćby to, że brak opanowania prowadzi do uwalniania emocji i oddania się władzy namiętności, ta zaś jest prostą drogą do egoizmu, a wtedy już nie ma mowy o prawdziwej miłości. 
Rozdział o wychowaniu dzieci, krótki i treściwy z omówieniem podstawowych i najczęstszych problemów. A kwintesencją prostoty tej książeczki są takie zdania jak:
"Umiejętność ekscytowania się każdą wspólnie przeżywaną chwilą oraz traktowania najbliższych jako najpiękniejszego daru, który otrzymaliśmy od Boga jest elementem wielkiej sztuki życia"
I po takim tekście oczywiste obowiązki, jak nawet sprzątanie domu, przygotowywanie posiłków, spacer czy wspólne spędzanie czasu w rodzinie staje się drogą do szczęścia. Wystarczy przypomnieć sobie o tym, że nasi najbliżsi są przy nas i wyobrazić, co czulibyśmy gdyby ich nie było....
Dowiemy się również, że silna wola jest czynnikiem, który ma ogromny udział z utrzymaniu właściwego stanu zdrowotnego zarówno duszy, jak i ciała!

No cóż, od wielu lat wiadomo, że proste rozwiązania są najlepsze. I zawsze tak będzie, czy chodzi o sposób życia, myślenia, czy nawet odżywiania. Rzeczy oczywiste, o których ludzie zapominają w natłoku informacji, medialnego szumu, pośpiechu i manipulacji, jakiej wciąż są poddawani w dzisiejszym świecie masowego przekazu. A przecież człowiek, który przestaje samodzielnie myśleć, traci swoją wolę i jest automatycznie oddany we władzę innych, którzy wiedzą, w jaki sposób to wykorzystać.
Silna wola to mocny charakter, moralny kręgosłup i do tego energia wewnętrzna, która potrafi napędzić naszą codzienność. Oczywiście nie można zapomnieć o determinacji, pracowitości i konsekwencji, które również są nią zasilane.



Wspaniałe porady, zrozumiałe i łatwe do realizacji. Przejrzyste i świetnie skonstruowane rozdziały, cytaty i wypowiedzi osób, znanych z silnego charakteru.
Kwintesencja prostoty i dobrego życia - to treść publikacji. A forma małego notesu, pozwala na traktowanie tej wartościowej książeczki, jako podręcznego pomocnika w codziennym życiu i zaglądanie do niego, kiedy tylko o czymś chcemy sobie przypomnieć. 
Chociaż nie jestem zwolennikiem pisania po książkach nawet ołówkiem, tutaj mam nieodpartą chęć użycia jaskrawego zakreślacza, by szybciej odnaleźć te części tekstu, które najbardziej do mnie przemawiają. Porady z tej książeczki można stosować bez ograniczeń na co dzień. Przyznaję, że z wieloma już miałam do czynienia w tych, wspomnianych na początku, przeczytanych opasłych tomiskach różnych poradników. Jednak tutaj to jakby podsumowanie ich wszystkich, a do tego kilka takich, do których w jakiś sposób trzeba jednak dojrzeć  Szkoda, że nie miałam możliwości przeczytać jej, zanim gdzieś w przeszłości, pojawiały się przeszkody czy problemy w moim życiu. Pewnie jednak na wszystko nadchodzi ten właściwy czas.
Sam autor wspomina, że najlepiej, by zapoznali się z nią, jak najmłodsi ludzie. Polecam zatem, bo dzięki właściwemu podejściu, jakie proponuje, naprawdę można uniknąć wielu błędów, niewłaściwych decyzji czy niepotrzebnych komplikacji w życiu.



Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                          
Tytuł: Ćwiczenie woli Autor: ks.Gaston Courtois ;Wydawnictwo PROMIC. Oprawa miękka. 72 strony.


poniedziałek, 2 października 2017

Skandal w atłasach.

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie...
Stukot końskich kopyt na ulicach starego Londynu, odgłosy z hucznego przyjęcia odbywającego się w drogiej kamienicy znanej arystokratycznej rodziny. Śmiech wystrojonych panien, brzęk kieliszków, rozmowy, muzyka. Zmysłowy szelest atłasów, bogato zdobione suknie, brylanty i drogie naszyjniki, sznurowane gorsety, koronki, tiule, woale, kapelusze z kwiatami, kokardy. Wszechobecne intensywne kolory i różnorodne odcienie. Brzoskwiniowe, szaroróżowe, głębokie błękity, purpura czy klasyczna biel. Peleryny, narzutki, żakiety, mantylki z tafty, falbaniaste halki i muśliny, atłasy czy męskie fulary .Wszystko dookoła modne i dopracowane, uszyte z pieczołowitością najlepszych krawców.
Teraz przenieśmy się do saloniku, gdzie odbywa się rozmowa na temat ostatniego artykułu zamieszczonego w lokalnej gazecie. "Poranne Zwierciadło". Donosi o najnowszym skandalu, jaki miał miejsce na balu. Przy okazji dowiemy się, kto z kim wyszedł i jak był ubrany.

A teraz otwórzcie oczy i jeśli chcecie przeżyć te wszystkie doznania oraz przenieść się w przeszłość oraz poczuć atmosferę dawnego Londynu i Paryża, przeczytajcie "Skandal w atłasach".
Autorka z drobnymi szczegółami wprowadza nas w codzienne, ekskluzywne życie wyższych sfer. Choć z przekąsem, ale przemyca nam również informację, że "Byli arystokratami. Ich mózgi nie były ani zbyt dobrze rozwinięte, ani też nastawione na subtelności." Rozprawia jednak drobiazgowo na tematy, które w tamtym czasie i tamtych okolicznościach stanowiły o "być albo nie być" niektórych osób.

Główna bohaterka wprawdzie nie jest typową przedstawicielką arystokracji, ale ma z takowymi do czynienia na codzień. Prowadzi bowiem sklep, w którym zaopatrują się w suknie panie z najznamienitszych rodów. Ma również nasza Sophie inne potrzebne w jej współczesności talenty. Z iście czarodziejską mocą, potrafi wdrożyć z życie najtrudniejsze nawet projekty. Począwszy od prowadzenia wraz z siostrami ekskluzywnego sklepu odzieżowego dla najbogatszych, pracy stylistki i projektantki sukien aż do aktorskich wyzwań. Przebieranki, udawanie i podszywanie się pod inne postacie to dla niej pestka. Dodatkowo jej pomysły na rozwiązywanie trudnych problemów są błyskotliwe i skuteczne. Przekonuje się o tym znane rodzeństwo z wyższych sfer. Panna, które wdała się w znajomość z łowcą posagów i jej brat, przystojny hrabia, stojący na straży cnoty siostry, wpadają w panikę, gdy wybucha skandal na balu. 

Mamy oczywiście wątek damsko męski. Są i tzw. momenty, napisane bardzo elegancko i ze smakiem. Uczucie, które rozkwita podczas realizacji projektu naszej sprytnej stylistki. 
Wszystko napisane z rozmachem, godnym tamtej epoki. Opisy strojów, oddanie emocji, przeżywanie problemów  bardziej lub mniej wyimaginowanych  
Świat, który żyje swoim życiem, a obok zupełnie inny, jakże oddalony, biedny, zaniedbany, jak młody chłopiec, zwany Fenwickiem. Zwany, bo arystokraci nadali mu imię sami, chłopiec dotąd go nie posiadał. To jakby postać ze świata, który nawet nie zasługuje na nazwanie go. Liczy się tylko to, co "na salonach", a tamto ubogie środowisko nie jest warte uwagi bogatych. 
Świat z minionej epoki, ale czy nie ma odniesienia w dzisiejszej rzeczywistości? Hmm...Czyż nie mamy wciąż działającego i ukazującego się co tydzień albo częściej "Porannego Zwierciadła", zajmującego się tym, "kto z kim, kiedy, jak, ile razy, co i w którym miejscu"? Albo programy o tym, jak się ubrali i czy na pewno dobrze w tym wyglądali? Przyjęcia, bale, drogie restauracje, ekskluzywne butiki i arystokraci z dziada pradziada lub świeżo "nominowani"? Ech...niewiele się zmienia. Chyba tylko wille i samochody, bo konne kabriolety zostały zastąpione przez te, o mocy koni. No i atłasów jakby mniej w użyciu, więcej odzieży z chińskiego recyklingu...
Warto zajrzeć do dawnego Londynu i poczytać o skandalu, tiulach, intrygach, bankietach, by potem móc porównać z dzisiejszą rzeczywistością i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy warto kontynuować i naśladować takie właśnie życie?

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                          
Tytuł: Skandal w atłasach (Z cyklu "Stylistki")  Autor: Loretta Chase ;Wydawnictwo BIS. Oprawa miękka. 384 strony.


piątek, 22 września 2017

Franciszek z Asyżu. Prorok ekstremalny..


Święty Franciszek, młody człowiek w habicie, idący po łące pełnej kwitnących kwiatów. Obok niego zwierzęta, łagodne i nieobawiające się niczego przy swoim opiekunie. Taki obraz pozostał mi przed oczami po obejrzeniu jednego z filmów na temat życia Franciszka z Asyżu.
A po przeczytaniu książki...
Obraz pozostał, ale w tle pojawiło się mnóstwo ważnych myśli i przesłań, jakie Franciszek pozostawił po sobie. To tak, jakby do wizji dołączyła fonia. Głos, którego wcześniej nie słyszałam, bo film obejrzany dawno temu, skupił się na życiorysie, faktach historycznych, kostiumach, środowisku otaczającym tego znanego człowieka. Teraz wszystko połączone w całość stanowi wartościowy przekaz, jaki powinien pozostać każdemu, kto zaznajomi się z historią popularnego Świętego.

 Jedno z najważniejszych słów, które zapamiętałam z książki jest "nawrócenie". Motyw zejścia z nieodpowiedniej ścieżki życiowej przewija się przez całą opowieść o Franciszku. Tutaj dodatkowo znaczenie słowa zostało dokładnie przeanalizowane. Suzanne Giuseppi Testut pisze wyjątkowo przejrzyście o tym momencie w życiu człowieka:
Oznacza to, że osoba nawrócona musi całkowicie przemienić aparat poznawczy, a także zerwać z dotychczasowym sposobem myślenia czy nawet mówienia. (...) W zupełnie inny sposób zaczynamy postrzegać rzeczywistość, codzienne wydarzenia, poglądy, wiarę.
Od tej pory  życiem nawróconego zaczynają kierować nowe pobudki. Zaczyna on konkretnie zabiegać o to, co dobre i istotne.

Mamy też bardzo ważny i aktualny rozdział o mechanicznej wizji człowieka, który mając w pogardzie uczucia i emocje, wyklucza ze swojego życia duszę. Dąży do perfekcjonizmu w czysto materialistycznym względzie, a jego zwiększona "produktywność" całkowicie odcina go od życia wewnętrznego. Stąd tylko krok do oddania władzy siłom zła, które jak wskazuje święty Franciszek są przeciwne temu, by "człowiek miał umysł i serce skierowane na Pana".
Człowiek bez Boga to wizja transhumanistów. Człowiek widziany bardziej jako zestaw genów i skupisko komórek.  Człowiek, który daje się wciągnąć w pogoń za wszelkiego rodzaju przyjemnościami i wierzący, że nauka i technologia są w stanie zapanować nad ciałem.
A co do tego ma życie Franciszka? Wszystko. Franciszek bowiem pokochał Boga nade wszystko. Zawierzył całkowicie. Zaufał we wszystko, co usłyszał. Jak pisze Autorka, Franciszek napełniony słowami Ducha Świętego zrozumiał: "to, do czego innych zazwyczaj doprowadzają wieloletnie studia, liczne lektury i doświadczenie życiowe".

Filozofia życia świętego z Asyżu to również przypomnienie o tym, by być wrażliwym duchowo i starać się odczytywać w wydarzeniach z życia Boże przesłania.
Franciszek w jednym z najważniejszych momentów swojego życia, w kościele św. Damiana poczuł prawdziwą obecność Boga tuż obok. Nie, gdzieś tam wysoko i daleko, ale na ziemi, przy nim samym. Uświadomił sobie, że Bóg jest dla niego, a on dla Boga. Relacja, która jest ścisła i nierozerwalna. Wtedy, jak mówi autorka, narodził się nowy Franciszek. Ten, prawdziwie kochający Boga i czujący, że jest równie mocno przez Niego kochany. Bo w życiu chyba najgorsze jest nie wiedzieć, że jest się kochanym przez Boga.
Franciszek był radosnym człowiekiem, a każda istota czująca bliskość Boga jest właśnie radosna i szczęśliwa. Nie tym szczęściem uwarunkowanym zewnętrznymi i materialnymi okolicznościami, ale tym wewnętrznym, pełnym wiary i ufności w dobro, które go prowadzi.

Miłość bliźniego to kolejny ważny aspekt, który przewija się przez całe życie Franciszka. Spotkanie i pomoc trędowatym to przykład niesamowitej ufności w dzieło i słowa Pana. Święty z Asyżu był w wymiarze zewnętrznym i wewnętrznym bratem dla innych ludzi, zwłaszcza tych słabszych, "mniejszych".

Jak zauważa autorka, powinniśmy analizować żywoty świętych, tych, którzy oddali swoje życie w służbie Bogu, Kościołowi. Przypomina, jak wielu z nich było ludźmi prostymi, bez szczególnego wykształcenia, ale w swej odwadze byli wzorem dla świata. Odwadze mówienia głośno, często "niewygodnych" treści, bez obaw, że komuś może się to nie spodobać.

Książka Suzanne Giuseppi Testut nie jest typową powieścią o życiu świętego Franciszka z Asyżu. Chwilami bardziej przypomina pracę naukową, a osoba Franciszka pojawia się znienacka, jakby wychodząc z tła. Z pewnością książki nie można czytać jednym tchem. Wymaga całkowitej koncentracji i skupienia na tekście. Warto jednak poświęcić pełną uwagę na treść, która potrafi obudzić i przypomnieć o czymś, co wprawdzie jest oczywiste, a jednak często zapominane.

Słowa, jakie przytacza autorka są cytatami nie tylko z pism świętego Franciszka, ale i osób nam bliskich i znanych, które jego naukę bezpośrednio w swoim życiu wdrażały. Mamy więc słowa świętego Jana Pawła II, papieża Benedykta XVI, czy obecnego papieża Franciszka.
Wszyscy oni, kierując się drogą wyznaczoną przez Świętego z Asyżu dawali i dają przykład jego nauki w słowach i czynach.
"Nie wziąć udziału w niedzielnej Eucharystii, to pozbawić się daru, którego ochrzczonym udziela Bóg. Dzień Pański daje okazję do tego, aby przemienić ulotne chwile obecnego życia w zasiew wieczności" (Jan Paweł II)

A autorka podsumowując swą opowieść o Biedaczynie z Asyżu (jak go często nazywa) pisze, że "Święty Franciszek wzywał nas tylko do jednego; do powrotu do Chrystusa. Nie oczekiwał od nas wielkich wyczynów duchowych, ponieważ z własnego doświadczenia wiedział, że brak prostoty prowadzi do przesady i wypaczeń".
Sam o sobie mówił, iż jest "prosty i niewykształcony". I nie szukając wymówek o swej niedoskonałości, dążył do bycia lepszym. Został Świętym. Pokazał, że można; żyjąc prosto, często w biedzie i bez wielkich zaszczytów być Kimś.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                          
Tytuł: Franciszek z Asyżu. Prorok ekstremalny. Autor: Suzanne Giuseppi Testut ;Wydawnictwo PROMIC. Oprawa miękka. 280 stron
.




 

poniedziałek, 4 września 2017

Tańcząc z delfinami

Czterysta siedemdziesiąt stron...
Długa i daleka podróż, opowieść o ludziach różnych pokoleń, dramat przewlekłej choroby, traumatyczne życiowe doświadczenia, wyzwania, prawdziwa przyjaźń, spełnianie marzeń i miłość w tle. Wszystko znajdziecie na tych kilkuset stronach książki Bonnie Leon.

Dwóch mężczyzn i trzy kobiety. Każda z tych osób jest w pewien sposób fizycznie ograniczona w codziennym życiu. Czwórka bohaterów przewlekle chora i są to choroby poważne, same w sobie stające się tragedią. Ludzie niepełnosprawni, nie mogący wykonywać wielu czynności, mają jednak w sobie ogromną siłę. I właśnie tę moc, mamy szansę poznać podczas przemierzania z nimi całej trasy, przez Stany Zjednoczone. Jadą, by spełnić swoje marzenia. Większość ludzi o czymś przecież marzy, dlaczego więc i oni nie mieliby spróbować sięgnąć swoich gwiazd? 

Bariery psychiczne i fizyczne. Ból, cierpienie, obawy, lęki. Ze wszystkim można się zmierzyć. Wszystkiemu można stawić czoła, zwłaszcza, gdy obok pojawią się ludzie przyjaźnie nastawieni. Osoby, które pomogą i podadzą rękę, gdy upadasz. 
Zrzędliwy, przewlekle chory Tom, Willow ze swoją hippisowską przeszłością - dzisiaj już babcia, ale wciąż pełna energii. Taylor, dziewczyna o pięknym głosie, mająca problem z panowaniem nad sobą i swoją psychiką. Piękna, młoda Claire, od dzieciństwa cierpiąca na nieuleczalną chorobę. Cała czwórka poznaje się podczas spotkań w grupie wsparcia i postanawia zawalczyć o siebie i swoje marzenia. Wyruszają w daleką samochodową podróż. Cel - pływanie z delfinami. Piękny cel i warty wielu poświęceń, ale czy na pewno są w stanie przejechać camperem sami? Niesprawni, niedoskonali, potrzebujący pomocy zdrowych i silnych osób. 
Spotykają na swojej drodze autostopowicza, który wydaje się idealnym pomocnikiem i kierowcą w jednym. Paradoksalnie, zdrowy fizycznie Sean, równie mocno potrzebuje tej osobliwej czwórki, by rozwiązać swoje problemy. Uczą się siebie nawzajem, pomagają i świetnie sprawdzają podczas tej trudnej podróży. Są dramaty, są chwile grozy, jest też wesoło i radośnie. Jak w życiu, bo przecież już dawno ktoś powiedział, że "życie jest jedną wielką podróżą". Tutaj wspaniale to widać. Kogo spotykamy w drodze, jak reagujemy na wyzwania, czy radzimy sobie z nagle pojawiającymi się problemami. 

Osttpazifische Delfine  im Roten MeerPrzy okazji tej wielkiej życiowej podróży każdy próbuje spełnić swój plan. Bez względu na to, czy się udaje czy nie, próba następuje i to jest najważniejsze. Nie to, czy dobiegnie się do mety zaplanowanego wyścigu. Nie to, czy przejedzie pełny zestaw okrążeń na torze samochodowym. Nie to, czy zaśpiewa przez publicznością w znanym klubie. Ważne, że próbujesz.

Niekoniecznie plan, który założyłeś na początku był tym idealnym. Może się okazać, że Bóg ma dla ciebie zupełnie inne wyzwanie. Jakie? Dowiadujesz się, gdy z Nim rozmawiasz, modlisz się, pytasz, prosisz o pomoc. On wie, co jest dla ciebie najważniejsze i najlepsze. 
O tym też dowiedzieli się nasi bohaterowie. Słuchali, pytali,modlili się, prosili. Otrzymali swoje odpowiedzi i rozwiązania. Nie spodziewali się takich, ale dały im dokładnie to, czego potrzebowali do prawdziwego szczęścia. Przy okazji przydarzyło im się nie tylko pływanie z delfinami, ale kilka innych przeżyć, które na długo pozostaną im w pamięci. A przyjaźnie i miłość na całe życie. 
Polecam każdemu, kto chce poczuć, jak wiele można zrobić i ile sił ma każdy z nas, bez względu na ograniczenia prawdziwe czy wymyślone. Poczujcie moc, którą poczuła Claire i jej przyjaciele podczas "tańca z delfinami" na Florydzie. Warto!

"Jedynym sposobem, aby znaleźć to, czego się szuka, jest pozostanie na swojej ścieżce"
                                             (więcej cytatów z książki w zakładce "Myśli zapamiętane")  

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)

Tytuł: Tańcząc z delfinami; Autor: Bonnie Leon; Wydawnictwo Dreams. Oprawa miękka. 470 stron.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Fatima

Tajemnice fatimskie przez wiele lat kojarzyły mi się z wielkim sekretem, przechowywanym w archiwach Watykanu. Czymś, będącym rodzajem tajemniczej przepowiedni, przy której odczytywaniu, podobno każdy kolejny papież stawał się milczący i zasmucony, wręcz blady z przerażenia. Taką wersję z pewnością podtrzymywały w mojej świadomości media, szukające nie tylko sensacji, ale i sterowane przez ludzi, niekoniecznie zainteresowanych szerzeniem wiary katolickiej. A dzisiaj miałam okazję przeczytać książkę, która o Fatimie opowiada z zupełnie innych perspektyw. Cieszę się, ale i czuję zawstydzenie, że tak płytko odbierając ogólnie dostępne informacje, nie zgłębiłam do tej pory problemu właśnie pod innym kątem.

Poznałam zatem troje małych dzieci, o poważnych i jakby zasmuconych twarzach, dzieci nazywanych najczęściej pastuszkami, z racji pełnionych obowiązków. Troje wspaniałych maluchów - bo jak inaczej nazwać sześciolatkę? A pozostałe są od niej niewiele starsze. Nie mogę nadziwić się ich dojrzałości i nieprawdopodobnej sile wiary. Wynika to zapewne ze sposobu wychowywania w czasach przedwojennych, wielodzietności rodzin i na pewno z zupełnie odmiennych od obecnych, warunków życia.

Gdzieś wysoko w górach Portugalii żyli, bawili się, modlili i pracowali na co dzień, opiekując zwierzętami. Nikt nie wie, dlaczego akurat im przytrafiło się to wielkie szczęście i z jakiego powodu zostali wybrani, by ujrzeć Anioła, Świętą Rodzinę i kilkakrotnie rozmawiać z Matką Bożą. Nikt nie wie i na początku nikt też oczywiście w to nie wierzył.
Czytając historię życia tych dzieci, przenosimy się do Portugalii z początku XX wieku. Nie był to czas sprzyjający ludziom wierzącym. Kiedy okazało się, że  do miejsca objawienia pielgrzymuje wiele osób, dzieci stały się przeciwnikiem ówczesnych władz. Trafiły więc do więzienia. Kilkuletnie, niewinne dzieci uwięzione na równi z niebezpiecznymi przestępcami i pospolitymi opryszkami. Zastraszane, zmuszane do zeznań. Nie do uwierzenia, a jednak tak było i to z powodu daru widzenia, jaki otrzymały.

Powszechnie znani pastuszkowie, stają przed nami w zupełnie innym świetle. To mali bohaterowie. Dzieci, które przeżyły więcej cierpień i wyrzeczeń niż niejeden dorosły w swoim życiu. Każdy rodzic, czytając tę opowieść mimowolnie pomyśli i o swoich własnych dzieciach, porównując ich postępowanie, zachowanie i sposób myślenia. To automatyczne, bowiem nieprawdopodobne zdarzenia w życiu tamtych portugalskich maluchów, zmieniło ich w herosów. Czy wyobrażacie sobie swojego syna czy córkę, obwiązujących się powrozem, w tajemnicy przed wami, dobrowolnie poszczących, by cierpieć w imię Boga i za nawrócenie grzeszników?


Traditional fountain dedicated to the Virgin of Fatima. North of SpainNiesamowita historia małych dzieci wywiera ogromne wrażenie i sprawia, że człowiek dorosły czuje się "malutki" i słaby. Ludzie gór są z natury mocni i twardzi, bo jak autor opisuje matkę jednej z dziewczynek "...Łucja, najmłodsza z sześciorga dzieci Marii Róży, kobiety solidnej, jak gdyby była z jednej bryły marmuru, energicznej i po chrześcijańsku mądrej...".
Jednakże tamte dzieci były dodatkowo obdarzone wielką siłą wewnętrzną, pełną niezachwianej wiary w Boga, któremu bez jakichkolwiek ograniczeń zaufali i oddali swój czas tutaj na ziemi.
Światło, w którym się znaleźli podczas objawień, stało się ich wewnętrznym blaskiem. Nie bali się niczego, bo mieli świadomość, że Ktoś ich strzeże na ziemi, ale i czeka na nich w niebie.

Fatima stała się znana dzięki tym małym dzieciom. Łucja, najstarsza z nich żyła wiele lat, służąc jako siostra zakonna. Franciszek i Hiacynta odeszli bardzo wcześnie, cały czas wierząc, że to jest ich przeznaczenie, droga wybrana przez Boga.
Miasteczko w górach stało się w miejscem kultu, a figura Matki Bożej z Fatimy zmieniła nie tylko Portugalię, ale i wielu ludzi w odległych krajach. Podróżowanie figury, opisane w książce przywodzi na myśl pielgrzymki papieża Jana Pawła II. To, że wyszedł z murów Watykanu, dotarł do tylu krajów, przemawiał do tłumów ludzi na całym świecie. Fatimska figura również była takim pielgrzymem. Nie musiała wypowiadać żadnych słów, a i tak niektórzy wspominają, że czuli się w jej obecności, jak przy żywej osobie, dającej niezwykłą energię i siłę.

O fatimskim objawieniu dowiedział się cały świat, ale najważniejsze, by całość nie zamykała się w granicach cudu i tajemniczych słów przepowiadających przyszłość, lecz pozostawiła w nas przesłanie, które i mnie dzięki tej książce zostało uświadomione.
Wezwanie do nawrócenia i pokuty. Modlitwa różańcowa, która ma wielką moc. To siła, jaką każdy ma dosłownie w ręku.
Tajemnica fatimska jest czymś, co przepowiedziało wiele wydarzeń, ale nawet nasz papież Polak przez wiele lat nie przywiązywał do tego wagi. Przyznał, że nie uświadamiał sobie, iż jego zamach miał miejsce w rocznicę objawień w Fatimie. I w tym momencie minęło to zawstydzenie, o którym wspomniałam na początku. Nie tylko ja z dystansem podchodziłam do fatimskich tajemnic.

Teraz, poznając "Fatimę", przedstawioną przez Icilio Feliciego, poczułam tę moc, o której powinno się mówić jak najwięcej. Moc Ducha, pochodzącą z Fatimy, która może pojawić się i w małych, zwyczajnych ludziach, takich jak my, żyjących w zwyczajnym świecie, ale jednocześnie wierzących w niezwyczajne Życie i otwartych na nadzwyczajną miłość, bo jak powiedział Jan Paweł II:
 "Ostatecznym celem człowieka jest Niebo, jego prawdziwy dom, gdzie Ojciec niebieski w swej miłosiernej miłości oczekuje wszystkich"...
Książka rozpoczyna się dedykacjami dla matek, słowami wywołującymi nie tylko ogromne wzruszenie już na wstępie, ale i będącymi wspaniałą kwintesencją przesłania tej pięknej i ważnej historii o małym portugalskim miasteczku i jego mieszkańcach. O miejscu, w którym nasza Matka pojawiła się, by nas chronić i ostrzec, bo opiekuje się nami i chce, by nam było jak najlepiej.

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                          
Tytuł: FATIMA Autor: Icilio Felici ;Wydawnictwo PROMIC. Oprawa miękka. 344 strony.


niedziela, 23 lipca 2017

Urlop nad morzem


Plaża, morze - nasze - Bałtyckie, chociaż zimne, to przecież piękne nawet jesienią. Tam wybrała się nasza para bohaterów na urlop.
Wzięłam książkę z bibliotecznej półki, zerknęłam na postać na okładce, pobieżnie przeczytałam streszczenie, spojrzałam na nazwisko autorki - nie znam. Wypożyczyłam z myślą o popołudniowym wypoczynku przy lekkiej lekturze. Jakże się myliłam i jednocześnie zdziwiłam, kiedy już w pierwszym rozdziale pojawiły się ludzkie szczątki pod posadzką w piwnicy. Hmm... jakaś zaskakująca przygoda? Okazało się jednak, że małżeństwo, które chciało spędzić miły czas na spokojnym urlopie, w domu swojej przyjaciółki, również pomyliło się w swoim wyborze. Podobnie, jak ja wybierając książkę z innej półki.
Początkowo czytając, czułam się, jak przy lekturze z młodości. Pan Samochodzik, to był kiedyś mój idol, który jeżdżąc w różne zakątki kraju, odkrywał wielkie tajemnice. Najpierw odnajdując coś niezwykłego, poznawał historię przedmiotu i tym samym przenosił nas w przeszłość i przybliżał tamte wydarzenia.
Analogia pojawiła się w momencie, gdy niespodziewanie odkryty grób w piwnicy, wiązał się z wydarzeniami, jakie miały miejsce podczas drugiej wojny światowej. Poznajemy wraz z bohaterami historie, jakie rozgrywały się w Sztutowie. Obóz koncentracyjny, esesmani, więźniowie głodujący, przerażeni i gnębieni przez najeźdźców. W końcu pojawia się i motyw ukrytego złota, skradzionego pojmanym ludziom. Przeszłość splata się z teraźniejszością, a odkrywane wciąż nowe wątki, wciągają nas w niesamowity klimat prowadzonego prywatnie śledztwa.
Poznajemy również nieprawdopodobne, a jednak panujące u nas różnorakie przepisy na temat, pochówków, przedawnienia spraw, ksiąg parafialnych i zasad panujących w naszym pięknym kraju. Chwilami nie wiadomo, czy to prawda, czy fikcja literacka, bo niektóre sytuacje są rzeczywiście niewiarygodnie dziwne.
A co do głównych bohaterów. Małżeństwo z krótkim stażem zachowuje się jakoś tak mało uczuciowo. Miałam wrażenie, że chyba nie kochają się zbyt mocno, ale może to tylko moje odczucie. W tle mamy byłą przyjaciółkę męża, a stałą klientkę żony (nadmienię, że żona jest fryzjerką).
Jest też przystojny ogrodnik-casanova. I całe to towarzystwo jest dla mnie mieniącym się czworobokiem uczuć. Uczuć niestałych, nieprawdziwych, jakichś powierzchownych, przeplatanych seksualnością. I niby może tak być, ale jednak drażniła mnie postawa żony, zaabsorbowanej towarzystwem młodego ogrodnika, korzystającej z każdej możliwości flirtu z nim i uznającej przytulanie się za flirt właśnie, a nie za drogę do zdrady. A mąż tymczasem, jakby nieobecny duchem, bo przy byłej przyjaciółce wydaje się żony nie zauważać i na jej zachowanie tym samym nie reagować. Wiejski casanova natomiast, razi chamstwem i bezczelnością, której panie turystki wydają się nie dostrzegać. Dziwne towarzystwo i jeszcze dziwniejsze sploty okoliczności. Zakończenie, które może zaskoczyć po całej historii, ale nie dziwi sytuacja w jakiej dochodzi do tragedii, zważywszy na wcześniejsze "wybryki" pani żony.
Morze, Lato, Woda, Wieczór, Bałtyk, Fale
No cóż. Urlop okazał się inny niż się spodziewali, podobnie, jak dla mnie cała historia, którą pod tytułem "Urlop nad morzem" wzięłam za lekką historyjkę na letnie popołudnie, a otrzymałam kryminał z dużą ilością odnajdywanych kości.
Uprzedzam zatem, że powieść tak całkiem lekka nie jest, ale jedno jest pewne - wciąga i potrafi przenieść nad listopadowy Bałtyk.
I tak na zakończenie; podobnie jak książki nie ocenia się po okładce, tak z lekką ostrożnością należy podejść do pięknego, starego domu z czerwoną dachówką i okiennicami. Tam może kryć się bardzo zaskakujące wnętrze i jeszcze bardziej zadziwiające historie jego dawnych mieszkańców...

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                          
Tytuł: Urlop nad morzem . Autor: Agnieszka Pietrzyk ;Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Oprawa miękka. 312 stron.

wtorek, 18 lipca 2017

Indeks szczęścia Juniper Lemon


Szkoła - miejsce gdzie dzieciństwo zamienia się w młodość, gdzie zdarzają się przyjaźnie takie na całe życie, a czasem nawet prawdziwa miłość. Tam też są mądrzy i wyrozumiali nauczyciele, pamiętający jeszcze swoje nastoletnie czasy, ale i ci, którzy już nie chcą ich pamiętać, a zatem traktują nas z góry.
Są i wredne kreatury, bezczelne i pewne siebie, z chodzącą za nimi świtą, którym nie wystarczy cięta riposta w odwecie, więc pięść sama się zaciska i czasem uderza.
Szkoła to też ten czas, kiedy odnajdujemy swoje powołanie, mamy wielkie marzenia, snujemy plany na przyszłość. Zdarza się, że zostajemy olśnieni jakimś pomysłem na dorosłe życie.
Juniper Lemon, nastolatka, z takiej właśnie szkoły. Dziewczyna zwyczajna, ma koleżanki, przyjaciółkę, jeszcze nie ma swojej pasji ale próbuje ją odnaleźć.
Niestety, poznajemy ją w okresie wielkiego smutku po rodzinnej tragedii, jaką właśnie przeżyła. Utrata starszej siostry, tej, która była w szkole wcześniej. Przebijała szlaki, była znana, aktywna i lubiana. Stała się wyznacznikiem nazwiska Lemon, bo nie ukrywajmy, tak właśnie jest w szkołach. Starsze rodzeństwo pozostawia ślad i pamięć o osobowości, którą nauczyciele porównują później z młodszymi przedstawicielami rodziny.
Juniper, stawała zatem przeważnie przed pytaniem "jesteś siostrą Camie?". I to było oczywiste i normalne pytanie, aż do czasu, kiedy Camie zginęła w wypadku. Potem już nic nie było takie samo. Ani w domu, ani w szkole.
Pytanie: jak wrócić do normalności? Czy w ogóle będzie jeszcze normalnie? Przecież nie można zapomnieć własnej siostry, a jak można dalej funkcjonować w świecie, w którym jej już nie ma. Zawsze była i to blisko, a co teraz?
Świat Juniper nie tylko legł w gruzach, on się rozsypał na kawałki, bowiem nastolatka nosi w sobie ogromne poczucie winy za wypadek. Tymczasem brakuje jej jakiegokolwiek wsparcia. Rodzice, zamknięci w swoim bólu, przyjaciółka separuje się, jakby obawiała się, co i jak powiedzieć. Najbliżsi stali się niedostępni .Słowa, jakie padają na temat matki, dają pełen obraz smutku, rozżalenia i lęku, jaki odczuwa dziewczyna w obliczu największej życiowej tragedii:
" I ona albo tego nie zauważyła - nie zauważyła, że jej potrzebuję - albo jej to nie obchodziło."

Mamy historię, rozgrywającą się głównie na terenie szkoły, gdzie Juniper trafia na nowe przyjaźnie najdziwniejszym z dziwnych sposobów. Przyjaźnie, które okazują się właściwymi i dobrymi wyborami. To jest obecnie jej grupa wsparcia. Osoby, znające jej siostrę wprawdzie tylko ze szkolnego korytarza, potrafią teraz pomóc w pogodzeniu się i poradzeniu z trudną sytuacją.
Przy okazji wraz z naszą bohaterką poznajemy nietuzinkowe osobowości. Chłopaka zwanego Gąbką, który dzięki swojej cyfrowej pamięci, nieraz staje się źródłem interesujących informacji z życia szkoły. Nieśmiałą Kody, klasyczny przykład braku wiary w siebie i spektakularnej zmiany wizerunku pod wpływem naszej bohaterki. Lidera szkolnego zespołu muzycznego, z którym Juniper rozpocznie swoją przygodę i poczuje, że życie może nabrać innego wymiaru.
Czytając kilka początkowych stron wydawało mi się, że wszystko będzie przewidywalnie i oczywiste, ale było tylko w małym zakresie. A do tego, mocno wciąga wątek poszukiwania tajemniczej osoby, której bohaterka chce przekazać ostatni list, napisany przez zmarłą siostrę.


Mimo, że "Indeks szczęścia" jest książką młodzieżową, to i dorośli, znacznie oddaleni od młodzieńczych i szkolnych czasów, mogą z niej wiele wynieść.
Problemy głównej bohaterki, jak i drugoplanowych postaci są nakreślone dość mocno. Przemoc w rodzinie, porzucenie przez jednego z rodziców, osamotnienie, brak wiary w siebie, poszukiwania własnej drogi, a przed wszystkim wsparcie najbliższych w trudnych chwilach, to te wysuwające się w pewnym momencie na główny plan.
Znalezione obrazy dla zapytania jałowiec cytrynowy
Rodzic, czytając taką książkę, nie tylko dowie się, co może gnębić jego nastoletnie dziecko, jak widzi siebie, rodzinę i swoje otoczenie, ale i może wczuć się w jego rolę. Książka bowiem pisana z narracją głównej bohaterki, pozwala przenieść się w świat nastoletnich przeżyć i poczuć, jak to jest znów mieć szesnaście czy siedemnaście lat..


                                                                                                            Jałowiec cytrynowy :)

Niekoniecznie/ Warto dać szansę / Polecam/ Polecam jak najbardziej:)
                                                                                                          
Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon . Autor: Julie Israel ;Wydawnictwo IUVI. Oprawa miękka. 372 strony.


KUBA

Piłkarz, o którego życiu prywatnym jeszcze kilka lat temu niewiele wiedzieliśmy. Stał się sławny, napisano książkę. Biografie to trudny t...